Dowiedziałem się niedawno, że na byłym terenie wojskowym w lesie na przedmieściach Warszawy ma powstać terytorium dla Wolnych Ludzi. Będą oni tam żyć w szałasach, ujeżdżać dzikie konie, uczyć się maskowania w terenie, dawnych sposobów walki (zwłaszcza partyzanckiej) i tropicielstwa oraz żyć tym, co oferuje okoliczna przyroda i koczować na pobliskiej "prerii" (zdziczałe pola i łąki). Nie bardzo w to wierzyłem, że tak szybko zwyciężyły Ideały, dopóki nie znalazłem kolejnej poszlaki:
http://bron.iweb.pl/viewtopic.php?t=...1407913509e8c4
Ale będą jaja, jak na przedmieściach dwumilionowego, największego w Polsce miasta powstanie takie terytorium trapersko-kowbojskie, a w Bieszczadach ludzie będą wciąż powtarzać starą bajeczkę, że to niemożliwe, że to utopia, choroba psychiczna, hahaha. Bo jedyny możliwy i realny ustrój to balcerowiczowsko-mazowiecko-michnikowsko-bielecki liberalny materializm.
Tak więc, wreszcie, po ćwierćwieczu grzęźnięcia w drobnomieszczańskim syfie, ktoś powiedział "naszej" cywilizacji: DALEJ NIE PÓJDZIESZ!


Odpowiedz z cytatem