Za dawnych czasów brałem derkę,stary koc z wielbłądziej wełny i razem z wierną suką szliśmy na ugory spać. Te ugory(skromne 2,5 ha) z czasem odkupiłem.
Rano szybko do domu, łazienka, teczka i do pracy. Dzisiaj inne czasy, robota a nie praca, fantazja już nie ta, rodzina marudzi, suka w zaświatach niestety.
Nadszedł czas coś zmienić.
Trzeba kupić szczeniaka, wychować.
Siekierę i chińskie dłuta już jako tako naostrzyłem. Jeszcze trzeba zrobić zapas lipy i hajda w zakapiory.
Póki co w osiczynie przyuczać się zaczynam, efekty nie powalają ale pierwsze koty za płoty:

P1050644.jpg P1050647.jpg P1050645.jpg