mozna nie plynac biernie z pradem.. to najgorsze co moze byc.. ale czy desperackie chlapanie sie pod prad ma jakis cel?? rzeka i tak poplynie dalej.. czy nie lepiej zamiast walk z pradem - jak najczesciej wychodzic na zarosniete brzegi i szukac na nich pieknych miejsc?



) dla radosci zapatrzenia sie plynaca wode, w dal drogi , zar ogniska czy ploty chalup.. aby dzielic owa chwile wedrowki z bliskimi.. ja mam podobnie, choc moje wlasne wedrowki przypadly juz na inne czasy.. zwykle sprawiaja mi radosc, raczej nie odczuwam "beznadziei" w fajnych miejscach (no chyba ze w dzikiej dolince gdzie bylam rok temu odkryje budujace sie burzujskie osiedle..) a jak juz mam zly nastroj to przez bardzo krotko i staram sie o tych chwilach zapomniec..