Oj, narozmawiałem się, narozmawiałem... Tam, gdzie było to możliwe, bo bardzo często różne grupy są hermetycznie zamknięte i traktują ludzi z zewnątrz jak powietrze. Niestety, dzisiejsi ludzie mają bardzo rozdęte ego. Na wszelkie uwagi reagują albo negatywnie, albo nie chcą wierzyć, że kiedyś mogło być lepiej - albo w ogóle ich to nie obchodzi, bo ich interesuje tylko indywidualne "tu i teraz". Przy czym nie chodzi tu wcale tylko o ludzi młodych - najgorsi są ci przez czterdziestką. Ludzi młodych mi jest autentycznie żal, bo tamte czasy wyparto ze świadomości zbiorowej tak skutecznie, że nawet nie mieli się oni od kogo o nich dowiedzieć. I oni nawet nie wyobrażają sobie, że mogła istnieć rzeczywistość lepsza, niż ta, w której żyją.
Całe szczęście, że jeszcze chociaż w mojej głowie istnieje ta rzeczywistość, którą opisuję. Choć, niestety, z czasem pamięć o tym rozmywa się coraz bardziej - mówię "niestety", bo z pamięci o tamtych czasach czerpię energię do życia. Świadczy to, że nie jest to jakaś zwykła nostalgia - to jest opowiadanie człowieka, który poniekąd stracił ojczyznę. Cały rozdział swojej książki - niestety, jeszcze niezamieszczony - poświęciłem dyskusji z takimi poglądami, jak Twoje, gdzie na podstawie źródeł wykazuję, że opisywany przeze mnie świat nie jest wytworem mojej wyobraźni, idealizującej dawne czasy. Że po prostu wtedy ludzie zupełnie inaczej myśleli, inne wartości wyznawali, i to wpływało na odmienność postaw. Zresztą wiele procesów, o których pisałem, można obserwować do dziś.
Oczywiście, nie można traktować zupełnie dosłownie tego, co piszę. Dziś już raczej nie szukam pozostałych środowisk "westmanów" - staram się je natomiast odradzać, to tylko taki chwyt retoryczny. Jestem też pewien, że moja działalność nie przeszła bez echa i że ona, a zwłaszcza ta książka, spowoduje także pewne odrodzenie.
O tej książce miałem okazję usłyszeć takie opinie (ostatnia pochodzi od pewnego wysoko postawionego instruktora ZHR):
Manifest pokolenia, którego nie dopuszczono do głosuNatomiast ludzie, którzy po 1989 r. sprzedali ideały za mamonę, po prostu nie są w stanie tego czytać. Książka parzy ich w ręce i w oczy. I to też świadczy przeciwko założeniu, że jest to tylko tęsknota starego pryka - zresztą wcale nie jestem stary, ja tylko od bardzo wczesnej młodości nasiąkałem tamtymi klimatami.Książka niezwykle prawdziwa i bardzo smutna.





Zakładki