W książce jest wyjaśnione, kim byli westmani. Było to ostatnie pokolenie inteligencji polskiej, pokolenie ludzi, którzy w czasach PRL-u poszukiwali wolności w naturalnym krajobrazie.
Jest ich tak niewielu, że praktycznie w ogóle ich nie widać. Giną po prostu w masie myślących inaczej. I w dodatku obecnie oni zwykle nie szukają świata, w którym będą mogli się sprawdzić, przyjąć jakieś wyzwanie i właśnie dzięki temu będzie on lepszy. Oni szukają świata, w którym byłoby miło, przyjemnie i bez wysiłku.wydaje mi sie ze w tym nie masz racji... ja spotykam w wielu miejscach ludzi ktorzy wlasnie w gorach, bagnach, jeziorach, bunkrach szukaja ludzi podobnych sobie.. szukaja ucieczki od cywilizacji, swiata spaskudzonego komercha , jakby kawalka innego, lepszego swiata.. to fakt- tych ludzi nie jest duzo, ale wciaz sa.. wiec jesli ja takich spotykam a ty nie to albo zle szukasz albo musisz tych napotkanych jakos do siebie zniechecac..
O ludziach, dla których najważniejsze na wędrówkach nie było to, żeby wypocząć i pobyć z kumplami, tylko żeby czegoś się nauczyć.nie rozumiem o jakich turystach i jakim "przedkladaniu celow poznawczych mowisz"..?
Tyle, że wtedy ona nie jest bezcelowa. Tylko się nie zna celu, albo dopiero go szuka. U mnie tak było z Bieszczadzką Inicjacją:czasem klimatyczna jest rowniez totalnie bezcelowa wloczega![]()
http://forum.bieszczady.info.pl/show...dzka-Inicjacja
To pozór, bo najładniejsze widoki są z góry. A na brzegach w naturalnym krajobrazie znajduje się tu i ówdzie łączka, ale przeważnie porasta je gąszcz i pokrzywy, tak, że droga w jakąkolwiek stronę musiałaby trwać dużo dłużej.



