mam wrazenie ze jesli sie przyjmie i bedzie wierzyc ze swiat jest totalnie beznadziejny a wszyscy ludzie podli - to on taki rzeczywiscie dla nas bedzie.. i z takim nastawieniem niezmiernie ciezko jest odnalezc klimatyczne miejsca i wartosciowych ludzi.. jest takie przyslowie "smiej sie do swiata a on usmiechnie sie do ciebie"...
kazda podroz czegos uczy... kazde nowe miejsce czy spotkanie nieznajomego na swojej drodze..
a wypoczynek i wspolne dzielenie wedrowki z przyjaciolmi to chyba nic zlego..
moi rodzice chyba "westmanami" nie byli...nawet jak byli to pewnie nie mieli tego swiadomosci i tak tego nie nazywali.. ale wedrowali duzo po gorach w minionych czasach o ktorych piszesz.. wedrowali glownie dla przyjemnosci (nie dla udreki- masochistami nie sa) dla radosci zapatrzenia sie plynaca wode, w dal drogi , zar ogniska czy ploty chalup.. aby dzielic owa chwile wedrowki z bliskimi.. ja mam podobnie, choc moje wlasne wedrowki przypadly juz na inne czasy.. zwykle sprawiaja mi radosc, raczej nie odczuwam "beznadziei" w fajnych miejscach (no chyba ze w dzikiej dolince gdzie bylam rok temu odkryje budujace sie burzujskie osiedle..) a jak juz mam zly nastroj to przez bardzo krotko i staram sie o tych chwilach zapomniec..
wiec pewnie jakbysmy sie gdzies przypadkiem spotkali to bys mnie uznal za kogos z kim nawet nie warto pogadac..
nie ma nic lepszego jak chaszcz i pokrzywy!!! a jaka dobra herbata z pokrzyw!!![]()
![]()



) dla radosci zapatrzenia sie plynaca wode, w dal drogi , zar ogniska czy ploty chalup.. aby dzielic owa chwile wedrowki z bliskimi.. ja mam podobnie, choc moje wlasne wedrowki przypadly juz na inne czasy.. zwykle sprawiaja mi radosc, raczej nie odczuwam "beznadziei" w fajnych miejscach (no chyba ze w dzikiej dolince gdzie bylam rok temu odkryje budujace sie burzujskie osiedle..) a jak juz mam zly nastroj to przez bardzo krotko i staram sie o tych chwilach zapomniec..
