...na początku był Hero

(czyli SRIMB z punktu widzenia pracownika Hołhotelu Horskyego )

Potem z zza górki dało się słyszeć wyraźne mruczenie... i tak poznałem Marcowego z przeuroczą mruczącą Małżonką, w towarzystwie wsparcia sił Brytyjskich, aczkolwiek tylko akcentem bo widzę że duchem już nasz (niewielu te rozpiski zrozumie.... i słusznie). Mruczenie było jedynie preludium do wyraźnego basu jednego z braci Cyferek którzy to zaatakowali parasole Żywca pod Hotelem z właściwą sobie tylko gracją, w ruch poszło ręczne urządzenie rejestrujące, przyłapując mnie na balecie z tacą pełną żarełka (mawiają że całkiem smaczne). Przesłuchanie trwało momencik bo siły wywiadowcze udały się w celach bliżej nieokreślonych ku trawom wiosny rumuńskiej i ichniejszym trunkom rozweselającym, w rurze wydechowej zostawiając NAS na pastwę wszechobecnej kimbokokieterii. Ech miło w końcu zajrzeć w facjaty ludzi dotąd w wersji zerojedynkowej. Dalej... to już pociekło jak psu ślinka na widok suchej krakowskiej.... Ludź wszelki spływał z całej Polski odwiedzić i dobrym słowem pocieszyć. Spłynął też z nieba jednego dnia grad wielkości fasoli, wesoło odbijając się od trawy jak kuleczki w reklamie z fajną muzyką. Zalało nam podparasolnie brzydkie płytki piękną bielą. Spacerując zmęczeni upalnym dniem po łatach granulowanej lodem podłogi, stopy nasze ogarnęła zmrożona radość. Niebawem ekipa mocno krakowska pod wodzą mojego prywatnego Papieża, przewielebnego Biskupa tego forum, Arcykapłana wyzwolenia chwilowej potrzeby i przejrzystości spojrzenia...Pastora, w składzie bliżej lub dalej konkretnym , dobiła do przystani od strony rzeki, abordażem na domek numer 1. Tamże podczas kilkuminutowego rekonesansu Browar przestraszył domniemanego Eskulapa do tego stopnia że zwykle drzewny stwór nauczył się pływać i uciekł drogą wodną czem prędzej. Nigdzie po za Bieszczadami nie spotyka się takiego zagęszczenia dźwięków natury, szczególnie gdy kampanija wesoła... Psssskt, gulp gulp gulp... aaaaaaaaaaaaaaaaaaah ! To je to , dobre ono... z puszki czy butelki nie ważne... byle dobre.. zwykle dobre.. . dużo dobre...... Bez wahań wyruszyliśmy na podbój Bazy ludzi z Mleka by uskutecznić niechybnie zbliżający się koniec Świata... a tam to już całkiem inna historia... niech ktoś wrzuci zdjęcia bo mi się w tym miejscu jakoś taśma nie klei i mam problemy z nałożeniem rolki z odpowiednim filmem.
Pozdrawiam Ekipę... Dziękować Dziękować... Niech moc będzie z Wami...