Piątek, 20 maja - i mocne postanowienie: wreszcie spotkam osoby z bieszczadzkiego forum. A więc wyruszamy. Drogą 986, 988, 990, 28 - via Miejsce Piastowe - 28 - dojeżdżamy do przedmieść Sanoka, czyli Dąbrówki Ruskiej. Obowiązkowy postój na stacji Orlenu, kawa i krótka przerwa na papierosa. Następnie skręt na zachód. Drogą na Bukowsko via Sanoczek, Markowce, Pobiedno, Wolicę. Docieram do miejsca, gdzie spędzałem najlepsze wakacje swojego dzieciństwa. Ale nie dzisiaj, z trudem poskramiam przemożną chęć skętu w prawo, na Sanoczki. Dom po Dziadkach przywołuje zbyt wiele wspomień. Nie dzisiaj.
Beż zwłoki ruszmy dalej: Karlików, Płonna, Szczawne. W Szczawnym skręt na Rzepedź, miejsce mojego dzieciństwa. Powoli, majestatycznie, przejeżdżam przez osiedle. Powracają wspomnienia - szkoła, hotel robotniczy - w podziemiach którego przeszedłem młodzieńczą inicjację. Skręcam w lewo, w drogę wiodącą do stacji kolejki wąskotorowej. Niestety - zakaz wjazdu. Jeszcze kilka lat wcześniej można było dojechać do stacyjki. Kilkaset metrów dalej łapałem ryby "na rękę" w Osławicy. Dziś tylko rozczarowanie. Komerja i zakazy.
Ostatecznie zatrzymujemy się w centrum osiedla "B", drobne zakupy, kolejne zdjęcie, i ruszamy dalej. KOmańcza - kościółek - dziś wydaje się mikroskopijny, powracają wspomnienia - pierwsza komunia, bierzmowanie. Nie, nie dzisiaj.
Mijam Komańczę, i drogą 897 kieruję się na Cisnę. Nowy Łupków - i szybka decyzja - jedziemy do Dusztyna. Mijamy Smolnik, Mików i osławione brody przed Duszatynem. Jola jest zachwycona. Pierwszy raz zabrałem ją w miejsca, gdzie spędziłem swoją młodość. Kilka zdjęć, kilka anegdot. W Cisnej obiad. Próbuję załatwić jakiś nocleg. Niestety warunki które postawiłem (łazienka z ciepłą wodą i internet) są, owszem, ale w teorii. Grzecznie zwracamy pokój, stówa wraca do kieszeni, i jedziemy do sprawdzonego lokum - hotel w Bukowcu. Witamy w normalności.
Jest jeszcze wcześnie, więc szybka decyzja - jedziemy do Wetliny. Szybko wskakujemy do Vitarki. Wjeżdżamy do Wetliny,szukamy "Bazy" przejeżdżamy. Na parkingu przy przełęczy zawracamy, (Jola nie wie, gdzie odbywa się zlot KIMB-owiczów) ja zresztą też. Ostatecznie z pomocą mapy trafiamy do Bazy Ludzi Wymarłych ok 6.00. Lokal zaciemniony. Żywej duszy nie widać. Robię głupią minę do jeszcze głupszej gry. Upssss, to chyba pomyłka. Tłumaczę, że obrady główne dopiero jutro, ect ect. Wracamy do Bukowca. Witamy w normalności - uffff.
cdn.


Odpowiedz z cytatem