Poniedziałek pokimbowy.
Cisza, tylko ja i miejscowi. W knajpach taka pustka że Panie mają czas na rozmowę. Zaglądam do kuchni nowych restauracji w Wetlinie /może tylko nowe są dla mnie?/. Czuje sie jak w rodzinie - Bieszczady :) Pies w sali merda ogonem i je razem ze mną kolację. Chyba obaj jesteśmy szczęśliwi chwilą. Mam czas na sączenie wina, rozpieszczania podniebienia i długie rozmowy. To niewiarygodne ile traciłem jadąc zaraz po naszych obradach. Z forum wiem, że część z nas została i tylko być może brak łączności uniemożliwiła wspólne wędrowanie pokimbowe. W nastepnym roku zostaje kilka dni po naszym spotkaniu. Warto zobaczyć i dotknąć tego klimatu tuż po.


Odpowiedz z cytatem