Jeszcze nie wiadomo, jak to odwiedzanie grobów na Ukrainie będzie przebiegało w praktyce. Może dojść do jakiejś prowokacji.

Wiesz T.B., tak się zastanawiam, czy w Polsce przed 1989 r. pisano o zbrodniach wołyńskich. I coś sobie przypominam: była taka całkiem gruba książka Józefa (?) Sobiesiaka, ps. "Max", pt. "W Burzanach" lub "Brygada Grunwald". Książka ta była też na pewno drukowana w odcinkach w jakiejś gazecie codziennej (chyba kieleckim "Słowie Ludu"). I miało to miejsce jeszcze w latach 60-tych, byłem wtedy nastolatkiem bardzo interesującym się historią (z czego nie wyrosłem). I książka ta bynajmniej nie "pastowała" opisywanej historii, opisy zbrodni były b. drastyczne, a i skala ich nie została zaniżona. Doczekała się chyba tylko jednego wydania, a i to z racji bliskiego powiązania autora z kimś z ówczesnego BP KC (może z Moczarem ?).
Zdaje się, że zbrodnie wołyńskie "były pomocne" Gerhardowi w pisaniu "Łun w Bieszczadach". Skoro Ukraińcy dopuszczali się takich okrucieństw na Wołyniu, to kto uwierzy, że nie było tak też w Bieszczadach - tak pewnie rozumował.
Pozdrawiam