Jakże miłe zaskoczenie, że jeszcze ktoś mnie pamięta.
Cześć Tomas! To że się nie wypowiadam nie znaczy że mnie nie ma i jestem nieobecny. Życie rzuciło mnie daleko od moich ukochanych pagórków Bieszczadem zwanych. Serce boli a dusza się smuci z takiego obrotu sprawy, ale życie... Samo życie. Dlatego też nie wypowiadam się w tematach ogólnych, bo jestem po prostu zbyt daleko od nich. Natomiast temat historyczne jakże bliskie mojej osobie z większym lub mniejszym zainteresowaniem staram się śledzić i uzupełniać w miarę wiedzy i czasu (najgorzej z tym ostatnim)
Ehhhh życie...
Wracając do tematu:


Książkę zakupiłem - a co. W księgarni dziwnie na mnie ekspedientka popatrzyła, ale ogólnie to już mnie tam znają z "dziwnych" wyborów literackich.
Książka przeczytana w okresie tzw. "Jesienno- wiosennej smuty". Jeśli ktoś interesuje się tematem bądź historią naszych Bieszczad książki z marszu nie przeczyta- nie da się. Przynajmniej ja miałem takie trudności. Książka kilkukrotnie lądowała na półce z etykietką "szkoda czasu" Książka przez swoją treść jest z gatunku tych ciężkostrawnych dla nieobeznanego z tematem czytelnika. Dla laika NIE MOŻE być źródłem wiedzy historycznej gdyż tak jak pisałem wcześniej zdarzają się większe lub mniejsze "pomyłki" żeby nie napisać kłamstwa. Fakty często są naciągane, pomijane lub interpretowane w sposób tak pokrętny, że nierzadko trzeba czytać test kilka razy żeby domyślać się ścieżki rozumowania autora.
Fakty a także wypowiedzi innych osób są ofiarą mało zgrabnych manipulacji słownych. Rozkładanie na czynniki pierwsze wypowiedzi wyrywanie z kontekstu słowa czy inne formy są niemalże na każdej stronie.
Cytaty są często cytowane w sposób wręcz ośmieszający tych którzy są cytowani.
Kalendarium na końcu książki pomija często ważne i istotne daty czy fakty.
Całość nie jest napisana w sposób przyczynowo skutkowy; za to najczęściej pokazane są skutki działalności ukraińskiej, jako tych nieludzkich ociekających krwią bestii. Wszyscy Ukraińcy są w książce ukazani jako osobniki żywiące się krwią Lachów, czy to starzec czy niemowlak.
Książka wyśmiewa i obraża niemalże wszystkich Ukraińców wymienionych na jej łamach zarówno tych żyjących jak i zmarłych. Autor najwyraźniej czerpie jakieś osobiste podniety z faktu śmierci przedstawicieli narodu ukraińskiego.
Pan Prus w swojej książce ośmiesza osoby posiadające tytuły naukowe a będącymi Ukraińcami (Polaków myślących inaczej niż on również) sam posiadając tytuł uczelni dość "kontrowersyjnej". Ironizuje lub obraża różne osoby poprzez ich życiorys, sam nie posiadając życiorysu do końca prawdziwego.

Ogólnie po przeczytaniu książki ktoś kto tematu nie zna ma wrażenie, że nabył wiedzę tajemną tą inną od obiegowej i tą jedynie prawdziwą.
Natomiast ja poczułem się jakby ktoś ze mnie na idiotę/durnia chciał zrobić, wmawiając mi kłamstwa czy pomówienia argumentując je z dziecinną naiwnością.
Ciekawa jest też bibliografia, składa się w niemalże całości z autorów pokroju Prusa.
Jednakowoż dla interesujących się tematem pozycja z cyklu tych ważnych ze względu na podejście do tematu pana Prusa jako Ukrainożercy.
Po zakupie a przed rozpoczęciem lektury warto zapoznać się z życiorysem pana Prusa, wielce ciekawy to on jest. Mnie osobiście zabrakło tam udziału w Powstaniu Warszawskim, lądowania pod Arnhem wraz z dywizją Sosabowskiego, wyzwalania Belgii na pancerzach czołgu u Maczka, ładowania na Iwo Jim'ie i zatknięcia czapki na Bramie Brandenburskiej wraz z czołgistami z Rudego 102...


Na czyje zamówienie powstała ta jakże wspaniała pozycja? Jaka fałszywka w Sejmie? O co chodzi Tomasz-Pablo? Można coś więcej na ten temat?

Warto sobie w internecie bodajże na YouTube pooglądać ukraiński serial: "Żelazna sotnia"- tak edukacyjnie, po prostu bez żadnych uprzedzeń...