Wiesz... Niby tak, ale...(jak ja lubię to słowo "ale") Na wschodzie Polski np Lubelszczyzna Sowieci byli witani jako wyzwoliciele a oddziały partyzantki sowieckiej do dzisiaj mają piękne otoczone czcią i troską pomniki...Po pierwsze, szansa, że się dostanie w czapę od żołnierza rosyjskiego (a ściślej mówiąc, sowieckiego), niemieckiego, a także ukraińskiego (z UPA) była nieporównywalnie wyższa niż szansa że dostanie się w czapę od Amerykanina, Polaka czy Brytyjczyka. W rękach tych ostatnich raczej można było liczyć na co najmniej przeżycie, a na ogół także i na humanitarne traktowanie. Wyjątki - znane i nieznane, w sumie nie nazbyt liczne - pomijam, mając świadomość ich istnienia; są to wszakże wyjątki, nie reguła.
Po drugie, szansa na to, że potencjalna ofiara będzie cierpieć męczarnie, zanim tę kulę dostanie, też była nieporównywalnie większa w przypadku Sowietów, Niemców i Ukrainców. O ile mi wiadomo, zarówno Amerykanie, Brytyjczycy jak i Polacy nie mieli i nie mają w zwyczaju torturować czy głodzić na śmierć więźniów i jeńców. A to z punktu widzenia ofiary też rzecz niebagatelna.
Jak już napisałem zwycięzców się nie sądzi. Piszesz o wyjątkach niezbyt licznych- chyba Waćpan kpisz sobie albo o drogę pytasz.
Amerykanie - to w ogóle. O nich na końcu. Polacy też na zachodzie mieli takie "różne epizody nie brania jeńców" - jeśli ich nie znasz to powiedz przynajmniej kilka przytoczę z pamięci (ale chyba nie o tym temat). Brytyjczycy i ich flegma? Być może mają czystsze sumienia niż reszta, bo w sumie 2500 ton bomb zrzuconych przez dwa dni na Hamburg to nie to samo co strzelanie w tył głowy.
Amerykanie? Teraz to kpisz sobie z Nas wszystkich udzielających się w tym temacie. Amerykanie nie torturowali i nie znęcali się nad jeńcami- ale w której wojnie? Amerykanie zaraz po lądowaniu w Normandii zaczęli zapełniać sobie niechlubne konto zbrodni wojennych- nie zgadniesz do kogo strzelali z zamiłowaniem? Nie, nie do cywili specjalizowali się we wziętych do niewoli Niemcach. Cały wiek XX i wojny prowadzone przez USA to ludobójstwa wojenne od Korei przez Wietnam (np słynne bombardowanie Hanoi) Panamę (ktoś tak kiedyś wspominał o jakichś zbiorowych mogiłach) no i oczywiście pacyfistyczna wycieczka do Iraku w 91 (grzebanie żywcem) prowadzona do czasów obecnych...
O jakiejś czyjeś humanitarności Misiekjakub pisałeś?
Bo nie zauważyłem...
Żeby była jasność. Nie bronię nikogo i niczego- staram się podchodzić do tego zdroworozsądkowo. Każda wojna dehumanizuje i nie ma w czasie wojny tych winnych bardziej i tych winnych mniej lub niewinnych (doktryny IIWŚ już zakładały wykorzystanie cywilów do realizacji celów czysto militarnych). Nie ma czystych wojen- czysta wojna to może być na szachownicy. Na wojnie ludzie walczą przeciwko ludziom i towarzyszą im jak najbardziej ludzkie emocje: strach, bezradność, złość, nienawiść... Nie da się ot tak po prostu zapanować na takimi masami ludzi i nad takimi masami emocji. Stąd zbrodnie i wszelkie wynaturzenia...
p.s
nie pisze, że siekier nie używano, ale równie dobrze mogę przytoczyć konkretne przykłady ze swojego wschodniego podwórka gdzie UPA z powodzeniem używała broni palnej- pamiętajmy, że zarówno Ogniomistrz jak i Łuny podobnie jak Kalina i Frontowe drogi to wytwory niejako pisane aby coś pokazać i podkreślić a co innego przemilczać.


Odpowiedz z cytatem