Myslę, że sprawą istotną jest umiejętność dostrzeżenia racji po jednej stronie i po drugiej, tak samo z postrzeganiem zła po obu stronach. Taka umięjętność powstrzyma może "przechodzenie" z jednego stereotypu w drugi - nowy. A ponad to ważne jest, aby nie dzielić teraz włosa na sto części, a spróbować "budować" coś lepszego. Szczególnie nam, zakochanym w Bieszczadach taka postawa moglaby służyć. Przecież nie jednemu marzą się przejścia turystyczne na ukraińską stronę Bieszczadu, a historia rejonu dobitnie pokazuje, że wystarczy już nienawiści. Czasem pojedyńcze działanie "szarych" ludzi na dole, te tysiące wysiłków często nie zauważanych, może wytworzyć normalny, w miare przyjazdny klimat. Kto to zauważa, to chwała mu za to.

Pozdrawiam
Aleksandra