Noża też nie mam nigdy, bo ktoś inny ma. Przydaje się do strugania patyka na ognisko i ewentualnie do otwierania puszek, ale ten problem już rzadko występuje, gdyż puszki mają teraz te zamknięcia łatwootwierające się.
To się tylko tak wydaje. Ze 2 lata temu pojechałem sobie sam w Biesy na tydzień pod namiot i pierwszego dnia zgubiłem nóż, ani chleba ukroić, ani sznurka uciąć czy kija naostrzyć. Naprawdę mocno odczułem brak tego noża przez kilka dni.