Ustalmy proszę jedno. Nie jestem tu służbowo, nie reklamuję obiektów. Mówiąc wprost mam w nosie interesy tutejszych gestorów. Interesuje mnie jednak promocja ciekawych miejsc, nie ważne, czy to są fajne, ogólnodostępne szlaki, czy knajpy, gdzie można dobrze zjeść.
Na pewno służbowy ranking byłby zupełnie inny: Solina - Kaskada przy ośrodku Halicz, Myczkowce - Solina Spa, Polańczyk -Unitra. Pokrywa się tylko Rajska, Piwniczka i Dolny Smerek. W większości obiektów nie nie jadłam, w niektórych nawet nie byłam więc nic na ich temat nie mogę powiedzieć.
Motam się, jestem przewodnikiem i łapię się na tym, że bywam zupełnie inaczej traktowana jak większość klientów. Czerwony polar z emblematem przewodnik wyzwala w restauratorach "pokłady życzliwości". Przykład sprzed kilku miesięcy, byłyśmy obie z Lucy w Cisnej w bardzo popularnej knajpie. Zamówiliśmy placki po bieszczadzku, dostałyśmy coś rewelacyjnego, 4 pyszne świeżutkie placuszki ziemniaczane z przepysznym gulaszem, znakomitymi ogóreczkami małosolnymi i bukietem surówek. Po pewnym czasie byłam tam ze znajomymi, placki ziemniaczane, tego nie dało się zjeść. Mniejsza porcja, gulasz z tłuszczu, ogórek byle jaki, surówka z kapusty. Podobnie było w innej ciśniańskiej knajpie swego czasu bardzo tu chwalonej. Dosiadłam się do innej znanej przewodniczki, pani Marii, zamówiłam zupę gulaszową. Była rewelacyjna, bardzo gęsta ze świeżymi lanymi kluseczkami. Kilka dni później zamówiłam to samo, odgrzewana w mikrofali zupina, dość dobra ale nie znakomita.
Nie cierpię gulaszu, w górach lubię proziaki, chleb z morelami od Jadczyszyna i konserwę gulasz wojskowy lub lisiecką.


Odpowiedz z cytatem