Mam takie Bieszczadzkie miejsce gdzie jeść dają dobrze i dużo. Mają zasadę: nie oszczędzają na porcji i nie podają z mikrofali. Mają stałych klientów, którzy jadą do nich z

Wysokich Bieszczadów i z pogranicza BN. Podstawowy mankament, który ich wykańcza finansowo to ten, że są na uboczu. W jadalni przywita was drewniana huculska kapela

a na ścianach setki bieszczadzkich płaskorzezb. Teraz remontują tam dach cerkwi p.w.Świętego Mikołaja.