.. co do placka "po bieszczadzku" to wydaje mi się, że najlepszego to jadłem właśnie w Smereku, ale chyba to się nazywa "Smerek Dolny" OW.. przy drodze głównej... gość który serwuje trochę zakręcony i jak więcej coś się zamówi, a jeszcze kilka osób jest... to popitoli zamówienia ... nawet z sąsiednimi stolikami, chociaż dwa tylko zajęte... ale wszystko jest dobre... więc nie warto się tym przejmować... taka zgaduj zgadula, albo... co on przyniesie to nie uciecze... a co zamawiasz... to nie koniecznie musisz jeść... ja to z nim nie walczyłem tylko co przyniósł to za to płaciłem.. drugi gość jest bardziej ogarnięty, więc lepiej jeśli ktoś ma mocne preferencje, to na niego trafić... nie ma tam super luksusów, ale lubię tam się zatrzymać... ten zakręcony to ma teksty fajne na temat potraw...polecamy zupę.. taka trochę jarzynowa, a trochę pomidorowa... normalny śmiertelnik sobie myśli w czarnych scenariuszach, że to najzwyklejszy kupaż... ale to dobra zupa była ...naprawdę... albo tekst...., że niby placka po bieszczadzku nie ma, a w zasadzie to placek jest, bo można go zrobić, ale gulaszu do niego nie ma... czasami ten lokal, gdy nie ma sezonu to jest zamknięty... wtedy mnie żal ogarnia...