Proszę bardzo, mogę napisać o bieszczadzkich przeżyciach, ale...
Ale za siedem godzin będę już jechać w tamte rejony, wiec teraz zamienię twórczość literacką na tę bardziej prozaiczną związaną z przygotowaniami do wyjazdu, o spaniu nie wspominając... Brrr, spać to się nawet nie opłaca zaczynać, ten barbarzyński autobus wyrusza o 6.30... A ja wolę podziwiać zachody niż wschody słońca!

Za to po powrocie (z Sękowca zresztą) chętnie się podzielę wrażeniami!

No to do napis-Ania!