Ja tam pretensji do nich nie mam - jako historyk sam mogę sobie wyszukać miejsca walk , chociaż z wykrywaczem się w Bieszczady nie wybieram, więc nikt się nie musi martwić o konkurencję z mojej strony
Mam natomiast zastrzeżenia do tzw. "hien" - osobnicy nieliczni, ale psują opinię środowisku. W Bieszczadach też są (czytałem kiedyś opowieść o tym, jak jeden rozkopał zbiorową mogiłę wyciągając z niej bagnety, klamry od pasów etc.).