Wiesz Joorg, jestem zwierzęciem stadnym, zawszę jeżdzę w grupie (fakt to mniej jak 50 uczestników). Ale po kilku godzinach wędrówek noc lubię spedzać w ciszy. Wiesz jedną noc można sobie podarować, drugą wytrzymać ale w trzecią szlak człowieka trafia. A co do towarzystwa to wolę wybierać sobie je sam. Ale zdarzyło mi się wieźć zmęczonych uczestników rajdu którzy nie zdąrzyli na autobus który rozwoził ich na trasę. Po tych nocnych występach wyglądali jak obraz nędzy i rozpaczy. Ale też wzbudzili mój podziw skąd w nich jeszcze tyle siły aby iść na trasę.
A faktycznie jest drugie wyjęście - ja wybrałem, jadę w biesy przed rajdem.
Pozdrawiam Marek