Po krótkim spacerku torami już widać tyły "Szwejkowa". No to zajedziemy od tyłu. Jest tam od strony torów tajna furtka, zamknięta na skobelek i śrubkę.
Parkujemy maszyny na słoneczku, buty schną na ciepłej trawce, skarpety na sznurek, by straciły specyficzny aromat a my na salony...
U Krysi dzisiaj pusto, panoszymy się we dwóch w pięcioosobowym pokoju. Namiot schnie na podłodze. Na stole czeka wspomniany wyżej Šariš, który zastąpił używane poprzednio Львівське Cвітле.
Podwieczorek jest międzynarodowy, trzeba dojeść zapasy. Największe kłopoty mamy ze skończniem ukraińskiego dżemu w plastikowym pojemniku.
Rzut okiem na nowy "design" świetlicy.


Odpowiedz z cytatem