Po drodze było kilka szop, mniej lub bardziej nadających się do przenocowania. W większości jednak "mniej". Głównie ze względu na stan, w jakim zostawili je poprzednicy. Znaleźliśmy za to sympatyczną płaszczyznę poziomą nad potokiem, ze stolikiem i dwiema ławkami. Co potrzebne do spania - do namiotu. Reszta z powrotem w sakwy. Rowerki na parking "przypienny", kolacja i spanko.



Nazajutrz rozpoczynamy od umywalni.


Potem zajęcia w jadalni. Stolik wprawdzie słabo juz stał, ale nie mieliśmy ciężkich prowiantów i przeżył.


Zwijamy biwak i w drogę.