Każde krzaki gdzieś się kończą i my też doszliśmy w końcu do drogi. Z najciekawszych - dla "chaszczowników" - miejsc nie było zdjęć, bo w takich momentach jakoś zapomina się o sięganiu po aparat. Z ulgą siedzimy chwilkę przy dawnej budce strażniczej. Ewentualnym rowerzystom wracającym do Polski przez przełęcz doradzamy jednak drogę przez Palotę.
Kierunek: tunel.
Przed tunelem pamiątkowe zdjęcie. Drugie spośród kilkuset, na którym występuje załoga w komplecie. Tak sobie siedzimy na torach i myślimy. Ze wszystkich dobrych rzeczy, jakie przyniosło nam wstąpienie do Unii Europejskiej najbardziej istotna jest ta, że nie ma przejść granicznych, strażników, paszportów, kontroli, przedziwnych pytań. Historia zatoczyła koło: można podróżować jak kilkaset lat temu, nie patrząc, co to za kraj i którędy cię do niego wpuszczą.
Zanurzamy się w wielką, czarna dziurę w ziemi.
I po kilkunastu minutach pojawiamy się w Polsce.



Odpowiedz z cytatem
Zakładki