CDN-czyli około 2 w nocy budzą nas ludzie wyruszający już z Tete Rosso na szczyt.U nas jest inaczej-każdy wychodzi tak żeby nikogo nie budzic.ja zdeterminowany mocno w śpiwór wtulam twarz,chowam się przed ludżmi i wstaję ok.7 rano.Szukam jednego buta-znajduje się w przedsionku(ciekawostką są kapcie-obowiązkowe dla każdego turysty i ogólnie dostępne leżą na pólkach-pierwsze kikaset metrów to lodowiec a zaraz potem Kuluar śrmierci lub Grand Kuluar.Przechodzimy go bez żadych sensacji i spokojnie.Zero spadających kamieni i tylko poręczówka przypomina o niebezpieczeństwie.Zaraz potem zaczyna się podejście nieoznakowane praktycznie.Gdzieniegdzie czerwona farba na chlapnięta na skale lub strzałka namalowana byle jak.Stromo jak diabli i lużne kamienie ale ciepło. Tylko 600 metrów w pionie więc myślę nie będzie tak źle-jest gorzejPlecak ciągnie w dól palic się chce,nogi bolą a do góry daleko.W końcu jest -widzę schronisko ale co z tego.Zaczyna się poręczówka i naprawdę stromo.A my z Czapą na widok poręczówki rozpinamy naszą linę i wchodzimy samodzielnie-Karola jeszcze raz przepraszam -gdybym wiedział ni puściłbym Cię samej.W niektórych miejscach idziemy w pionie ale już jest schronisko.Odpinam raki-niech szlag trafi niby przewodnika z polski radzącego iśc nam w rakach po tych skałach(zazdrosny był o potencjalny zysk czy co-przy następnym spotkaniu mu .......... )Raki już przy schronie zdejmuję i szukam base campu trzeba iśc wyżej i jest Platformqa już prawie wykopana-dziękuję Piotrze i StaszkuRozbijamy namiot czas iśc spac.Dla osób które chcą iśc w góry zimą-lepszy jest namiot z wpinaną na stałe sypialnią i stelażem zewnętrznym od namiotu ze stelażem wewnętrzynym wpinanym w sypialnię i wiązanym do tropiku-teraz już tylko jeśc(zupy Vifon-a co będę oryginalny) i spac-jutro atakujemy