Noc ciężka-martwię się o Karolinę ale około 9 rano dostaję sms-jesteśmy na szczycieokoło 18 są już w base campie.Cieszę się bardzo.Jemy kolację w schronisku,do tego piwo i idziemy spac.Rano pakujemy graty i na dół.Pierwsze 600 metrów to wspinaczka.Czuję się dobrze wręcz prowadzę.Po dojściu do Tete Rosse czuję że mam nogi konkretnie uda.Bolą jak cholera.W końcu jest kolejka tramwaju.Zadowoleni wsiadamy i cywilizacja.Jedziemy na stojąco ale jednak.Potem bieg do kolejki i cud-kolejka czeka na turystów czyli takich jak my
.Przemiła pani wpuszcza mnie mimo tego że biletu znalezc nie mogę i już za kilka minut jest ciepło i parking i panda
Szybkie zakupy w markecie-kiełbasa suszona zostawiona w aucie zaczęła się ruszac więc coś świeżego trzeba zjeśc.Kolacja w przemiłym towarzystwie Ślązaków szybko mija więc spac.Rano pakujemy graty i w drogę do domu.Rano i graty i my do autka i trasa.Nużąca i długa ale jest dobrze.Krótkie podsumowanie-koszt wyjazdy z podróżą 2300pln.Skala trudności-łatwiej niż w Tatrach zimą.Wysokośc sprawa indywidualna-warto się aklimatyzowac.Kondycja-potrzebna i wymagana.Wyjazd jest reklamowany jako łatwy treking. Tak nie jest w czasie naszego pobytu zginęły trzy osoby.Tam nie ma miejsca na błędy.Czy polecam-tak bo warto.Pozdrawiam wszystkich


Odpowiedz z cytatem
