Słowo się rzekło, dziś zrealizowałem do końca zaległe plany.
Ale po kolei. Tym razem na wędrówkę wybrałem się sam, bo moi towarzysze niestety w piątki chadzają do pracyA ja dziś właśnie rozpędzam mój wakacyjny urlop i postanowiłem to uczcić kontynuując to, co kontynuacji wymagało.
Wyszedłem rano przed dom, odczekałem 10min ale Wojtek nie przyjechałCóż, nie wiedział, że będę na niego czekał. Myślałem jednak, że i tym razem mnie uratuje. Może zgubił sekator? Niestety zmuszony byłem do realizacji planu awaryjnego: na koniec poprzedniej wycieczki postanowiłem dojść pieszo. Nie z Rzeszowa, nie ;-) Spod cerkwi zamienionej obecnie na Kresowy Dom Sztuki.
Z rana troszkę straszyły mnie mgły
ale szybko zniknęły. Pojawiło się za to Słońce i rozpoczęły się harce w kropelkach rosy. Wędrowałem niespiesznie, podziwiałem przydrożne krzyże
![]()
i pogórzańskie widoki
i już około godziny pierwszej doczłapałem w miejsce, z którego ratował nas poprzednio Wojtek ...






Odpowiedz z cytatem