Leuthen był, czerwonym do Cisnej nie szedł bo już ma ten szlak zaliczony (czas urlopu ograniczony, a plany były ambitne) i może ująć krótko:
tomekpu, lepiej żebyś nie wiedział, co sądziłem o Tobie i Twojej radzie maszerując wzdłuż drogi do Cisnej i bezskutecznie próbując przez godzinę łapać stopa Chyba administracja wyrzuciłaby mnie z tego forum, gdybym zamieścił tu wszystkie słowa cisnące się na klawiaturę
W ciągu godziny przemaszerowałem ok. 5-6 km, dochodząc z Komańczy za Radoszyce. Minęło mnie ok. 50 samochodów i żaden się nie zatrzymał Ok. 1/3 to byli tubylcy, na których najbardziej liczyłem... Z tego miejsca serdecznie pozdrawiam wszystkich forumowiczów z Górnego Śląska - najwięcej rejestracji było właśnie z woj. śląskiego. Fajni ludzie muszą tam mieszkać Niestety, jak ustaliłem tego dnia wieczorem z dwójką bardzo sympatycznych turystów z Warszawy, "warszafka" to nie typ mieszkańca stolicy Polski - to typ Polaka... Strasznie dużo tej "warszafki" w Bieszczadach, co bardzo kontrastuje z sytuacją autostopowicza w Beskidzie Niskim (robiłem najpierw GSB Krynica-Komańcza). Tam nie było problemów z łapaniem stopa, najczęściej zatrzymywał się już 1. łapany samochód, a w dwóch przypadkach kierowcy widząc mnie maszerującego asfaltem sami się zatrzymywali i proponowali podrzucenie

Sytuację uratowało małżeństwo (jak myślę z Sanoka, w każdym razie rejestracja RSA), dzięki któremu udało mi się zrealizować zupełnie nieoczekiwanie "Wielki Bieszczadzki Sturmfahrt", bo podrzucili mnie na samą Przełęcz nad Roztokami. Gdyby nie oni, chyba bym już długo nie chciał jechać w Bieszczady

No, ale wszystko co się dobrze skończyło, więc już nie będę próbował Cię dorwać w ciemnej uliczce, tomekpu


Czym był "Wielki Bieszczadzki Sturmfahrt" Kto zabił lejtnanta Gładysza Dlaczego w bacówce pod Małą Rawką chciałem wrzucić do pokoju granat hukowy Już dziś w mojej relacji z wędrówki znajdziecie odpowiedzi na te i wiele innych pytań. Spodziewany czas publikacji - ok. godziny 15.00