mój Świdowiec...;-))....ciekawe czy sfociłeś krzyżyk z mojego avataru;-)))
A właśnie ,że mój ŚWIDOWIEC
Krysia nie sfociłem krzyża na Tempej ,bo na główną grań Świdowca weszliśmy tym razem od północy, w 1/4 drogi od Drogobratu.
Weszliśmy na szlak czerwony od jeziora Vorożeska, we mgle i deszczu....i tak było super
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz