To jest chyba bezsprzeczne, ze z relacji wieje spora proniemiecka sympatia, jak rowniez niechec np. do ukrainy czy zwiazku radzieckiego. No ale czy to cos zlego? chyba taki urok relacji, ze nie sa obiektywne, tylko pokazuja kawalek swiata , nie taki jak jest w rzeczywistosci- tylko widziany oczami autora. I chyba takie przedstawienie subiektywnej wizji swiata jest nieraz ciekawsze niz sucha wypowiedz "wstalem o 8, zdobylem szczyt, przeszedlem 20 km i polozylem sie spac".
Mimo ze moje postrzeganie historii jest zupelnie inne to relacja mi sie podobala. Chyba glownie przez swoja orginalnosc. I fajnie ze ktos biegnac przez gory, nie tylko "łyka" kilometry ale ma tez czas i ochote na zadume nad tym co bylo i w kawalku rowu potrafi dostrzec slady lat minionych.


Odpowiedz z cytatem