Nie można polegać wyłącznie na opracowaniach np Pana Daleckiego, bo on o walkach w tych okolicach napisał naprawdę niewiele. Udało mi się dotrzeć do relacji naocznych świadków i dziś kiedy otworzyły się ,, archiwa wojenne dziadzia,, mogę je porównać. Nikt nie opisuje sytuacji która miała miejsce w Rymanowie ale oglądając zdjęcia mogłem ten fakt potwierdzić. Fotografie dobrze odczytane są właściwym żródłem wiedzy. Za tydzień bedzie w Rymanowie Pan Mosze Barth i mam nadzieję,że dowiem się jeszcze wielu ciekawych szczegółów. Jestem pewien, ze wojenne dokonania armii niemieckiej utrwalało 2 może 3 fotografów z tym, ze jeden miał naprawde dobrej jakości sprzęt i był fachowcem w tej dziedzinie. W Besku z miejscowej cerkwi ( która dziś nie istnieje) ruszyła procesja na powitanie armii niemieckiej. Niemcy zostali zaskoczeni tą sytuacją, rozbiegli się po wsi wrzucali do domów granaty, zginęło chyba ok 10 cywilów. Podobna sytuacja we Wróbliku-zastrzelono czterech starorusinów. Na Sieniawie tylko znajomość języka niemieckiego przez popa uratowała sytuację.
Co do okopów bieszczadzkich też mam nieco inne zdanie.


Odpowiedz z cytatem