Chłopy, wyluzujcie.

Takie pytanie retoryczne: czy doczekam na tym forum wątku historycznego, który nie zakończy się pyskówką?! Recepta jest niby taka prosta: można się różnić, ale bez osobistych jazd. Na razie KAŻDY tutejszy wątek poruszający tematy przeszłości kończy się wzajemnym obrażaniem i personalnymi wycieczkami. I obie strony są siebie warte - każda bije się w cudze piersi, każda chce mieć ostatnie słowo, żadna nie potrafi powstrzymać się przed obelgami - czy to w formie przewrotnych pytań, czy łacińskich maksym. Że to niby nie atak. Żenua... Naprawdę nie potraficie inaczej?!

Jeśli nie wyhamujecie, wartościowy wątek pójdzie do kosza, a Wy będziecie mogli sobie pogratulować.