Leuthen, jest zasadnicza różnica między stwierdzeniem "chyba nie zrozumiałeś" a "chyba nie umiesz czytać ze zrozumieniem". Ten drugi argument jest czysto personalny, bo to czy dana osoba w ogóle umie czytać (nie mówiąc o czytaniu ze zrozumieniem) jest absolutnie nieistotne w dyskusji. Twój adwersarz (nie mam teraz na myśli nikogo konkretnego) może być analfabetą, może czyta mu ciotka, mama, brat lub synowa, ba! - może być niewidomy. Być może ktoś nawet mu tłumaczy o co chodzi w przeczytanym tekście - droga dojścia danej osoby do przedstawionych przez nią wniosków jest właściwa danej osobie i nie może być oceniana ani brana jako argument w takiej dyskusji ja ta.
Ty nie odnosisz się do wniosków tylko poddajesz w wątpliwość umiejętność czytania ze zrozumieniem. Czepiasz się osoby a nie tego, co napisała. To jest klasyczny przykład argumentum ad personam (specjalnie dla Ciebie wygrzebałem to po łacinie) i jako taki będzie karany zgodnie z regulaminem.
Nie, nie rozumiesz. Właśnie to stwierdzenie podałem jako drugi przykład zachowania nagannego - cofnij się i sprawdź.
Jeżeli właściciel koszulki opisuje swoją wycieczkę szlakiem Armii Konnej Budionnego, okraszoną zdjęciami w tej koszulce właśnie, to coś może (nie musi) być na rzeczy. Zapytać zawsze można, prawda?
Jak dla mnie koniec dyskusji.



Odpowiedz z cytatem