Ponieważ w tym miejscu droga stawała pionem, nasze tempo marszu jeszcze spadło, ale cofać się nie zaczęliśmy. Śmig-myk i nim uczestnicy wyprawy zdążyli powiedzieć „placek z jagodami” (tak około milion razy) już byliśmy przy górnej granicy lasu, gdzie stał szałas pasterski:
alpy5.jpg
Ruszyliśmy dalej przez ukrowione łąki:
alpy6.jpg
ku progowi wysoko zawieszonej kotlinki, z którego opadały malowniczymi kaskadami trzy potoczki:
alpy7.jpg
Ponieważ słońce już się powoli kładło spać, należało wybrać odpowiednie miejsce biwakowe. Wśród gęstych borowin udało nam się odnaleźć skrawek łączki, w sam raz pod namiociki:
alpy8.jpg


Odpowiedz z cytatem