Wszyscy powyłazili, gdzie chcieli powyłazić. Sprawdziliśmy też, czy prawdę pisał Orłowicz, że Alpy Rodniańskie to "jeden z najbardziej pustych, dzikich i samotnych zakątków Karpat". Pora wracać do domu. Ale podczas powrotu musimy jeszcze sprawdzić, czy "zewnętrzny wygląd wsi zupełnie inny : piękne drewniane chaty o gankach i opartych na charakterystycznie zdobionych słupach...".
W jednej z pierwszych wiosek, przez które przejeżdżamy trafiamy na targ. Ta wieś to Sacel. Spodziewamy się, że będzie można kupić jakieś miejscowe produkty, w szczególności dobry ser. Okazuje się, że na targu tutejsi mieszkańcy nic nie sprzedają a są tylko odbiorcami sprzedawanych towarów: proszków do prania, dętek do rowerów, bielizny, narzędzi i innych pożytecznych drobiazgów. Uważny obserwator na pewno zauważy na drugim zdjęciu niemal kompletny skład naszej ekipy.
IMG_4887.JPG IMG_4885.JPG
Jedziemy do wsi Bogdan Vodă. Miejscowość została nazwana tak na cześć wojewody Bogdana, który w XIV w. wystąpił przeciwko zwierzchności węgierskiej i stworzył niezależne państwo mołdawskie. W nagrodę ma teraz pomnik konny w centrum wsi. Nas zainteresowały dwa inne, schowane w bocznych zaułkach. Jeden, niewielki pod gontowym daszkiem. Drugi - ogromny, ale został tylko koń, Bogdana gdzieś wywiało. Za to obok prehistoryczny zwierzak po dachem z eternitu. Chyba nikt od wielu lat o nich nie pamięta.
IMG_4898.JPG IMG_4897.JPG
W centrum wsi jest również cerkiew - strzelista, odmienna od naszych i ukraińskich. Wewnątrz cerkwi jacyś kosmici naprawiają ikonostas.
IMG_4893.jpg IMG_4890.JPG


Odpowiedz z cytatem