Myślałem, że mi się uda, ale teraz widzę, że najwcześniej powiedzie mi się na wiosnę. Zapewne jednak jesienią będę jeszcze w Bieszczadach. Mam zamiar zrobić coś w rodzaju zwiadu pod kątem możliwości pozyskania żywności.
Jeśli chodzi o laptop - to sytuacja jest podobna, jak z własnością u zakonników. Przecież chodzi o to, żeby pokazać, że można żyć bez "cywilizacji", a nie - żeby traktować wszystkie wynalazki jako nieczyste. Jeśli będziesz tylko pisał bloga, to nie będzie Ci laptop potrzebny do życia, tylko do propagowania tegoż życia. Kwestia tylko, żeby używać go wyłącznie do tego celu - bo inaczej cały eksperyment diabła warty.
Istnieje jednak inny problem - czy w szałasie, w zmiennych warunkach termniczno-wilgotnościowych, taki laptop będzie dobrze działał.



