Kochani.
Jestem wam szczerze wdzięczna.
Rozbawiliście mnie tym wątkiem do łez, a dziś właśnie trochę śmiechu mi trzeba, śmiechu zdrowego jak źródlana woda.

A jednocześnie trochę żal naiwnych. Niech jadą, życie zweryfikuje szybciutko, a jeśli nie, to my tu wszyscy, niewolnicy złej mamony, będziemy pokłony bić i przyjeżdżać zwiedzać zakapiora w szałasie pod Chryszczatą.