Z powodu, iż niechcący rozpętałem dyskusję o kilometrach, odpowiadając "zaczepnie" na wypowiedź calanthe:
http://forum.bieszczady.info.pl/show...r%C3%B3w/page2
poczuwam się do obowiązku napisać parę zdań. Ale nie za dużo, bo lubię jeździć na rowerze a nie kłapać dziobem o jeżdżeniu :)

Nie wiem, co to są żele i do czego służą. Żywię się głównie chlebem i serem gryfickim z Sanoka. Z batonów jadam "Danusię". Zapas wody uzupełniam (kolejność istotna) w potokach, w studniach, w sklepach wiejskich, w kranach. Narzędzi i części wożę trochę, bo serwis jakoś nigdy nie nadąża za mną:) Poniżej: dwie dziury jednego dnia: W Studenem (fot. 1, 2) i pod Żebrakiem. Samochód w tle jest obiektem napotkanym przypadkowo.

IMG_9728.JPG . IMG_9729.jpg . IMG_9772.JPG
A w sprawie kilometrów, przychylam się do szacunków don Enrico z cytowanego wyżej wątku: aby oprócz radości jazdy mieć radość oglądania, poznawania, odkrywania - dobrym dystansem jest 70 - 140 km dziennie.
Równocześnie lubię od czasu do czasu przejechać 250 km dziennie albo 999 przez 5 dni. To dobry trening, by te 70-140 nie były problemem.
I to by było na tyle.