A jednak. Do trzech razy sztuka.
Ale na takie chwile warto czekać.
Zazdroszczę ( i mam nadzieję że wkrótce pomszczę)
A jednak. Do trzech razy sztuka.
Ale na takie chwile warto czekać.
Zazdroszczę ( i mam nadzieję że wkrótce pomszczę)
"sztuka" się udaładopiero za czwartym razem...
Don , sam wiesz,że warto ...ale ,żeby miało to być jeszcze z 10 razy ,to i tak bym do skutku prosił " o audiencje u Króla Pikuja" ..bo warto![]()
a tego to jestem pewny i to niebawem nastąpi , i bardzo bym się radował
ps. nawet w nocy dane było nam oglądać pikujowe połoniny...nic tylko "wyć" do księżyca było...auuuuu
księżyc nad Ostrym Wierchem
Ostatnio edytowane przez joorg ; 17-08-2011 o 19:36
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
Z racji mojego lenistwa szukałem najkrótszej drogi na "pikujową grań".Padło na Perechresnyj , ale jak pod magazinem miejscowi nie wiedzieli kto jest ich sołtysem, to zrezygnowaliśmy z tej drogi.
Jedziemy dalej , z mapy wynika ,że na "pikujową grań" Ruskim Putem najbliżej jest z Bukovca.Tam pod drugim magazinemdowiedziałem się ,że najlepiej zostawić autko pod numerem 134 , a noclegi są najlepsze pod Bukovec nr 6.
Z noclegów zrezygnowaliśmy , bo najlepiej spać na górze, ale autko zostawiliśmy pod 134 i jak się okazało u Wspaniałych Ludzi.Po małym przepakowaniu plecaków ruszamy w góry ,a najmłodszy( 18 lat) z mieszkańców nr 134 wskazał nam najlepszy szlak.
i wyruszamy
....cd nastąpi
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
Na grań Bieszczadów Wschodnich (Pikuja) wyruszyliśmy z Zakarpackiej strony z Bukovca. Dotarcie na Ruski Put z Bukovca zajęło nam ok. 2,5 godziny ,w końcowym podejściu dość ostro w górę. Następnie ruszyliśmy na południowy wschód i zatrzymaliśmy się między dwoma Wierchami , schodząc trochę z grani.
Namiocik stanął niedaleko ruin przedwojennego polskiego schroniska (kolumna), na połoninie zwanej „Pańska Dołyna”
Zachód słońca , z widokami na „Polskie Bieszczady”, obserwowaliśmy z Wielkiego Wiercha , a wschód i Libuchore w porannych mgłach z Ostrego Wiercha., było pięknie:)... Rano ,dnia następnego, ruszyliśmy w 12 km drogę pięknymi połoninami w stronę Pikuja, aby po 3 godzinach „ złożyć mu pokłony „ Po nacieszeniu się widokami,… powrót. :( Wracamy z powrotem z 40 minut granią i za szczytem zwanym Nondag (skąd taka Turecka nazwa?) ścieżką wskazaną nam przez znajomych zbieraczy borówek, po 1,5 godziny ,docieramy do Bukovca.
![]()
Ostatnio edytowane przez joorg ; 23-08-2011 o 18:54
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)