Dokończę ten wątek.
Bo to naprawdę było tak : wiele miesięcy temu zaplanowałem wspólnie z osobistym Czerwonym Kapturkiem że uczcimy okrągłą
rocznice naszego ślubu poprzez wyprawę na najwyższy bieszczadzki szczyt, czyli wędrówkę na Pikuja.
Warunkiem szczególnym było to aby w czasie tej wędrówki zrobić sobie odpoczynek w postaci noclegu na połoninie.
Moja osobista jeszcze nigdy nie spała w namiocie rozstawionym na połoninie powyżej 1000-ca metrów.
Kto miał okazję, ten wie, że jest to przeżycie niezapomniane.
Przygotowywałem się do tej jakże uroczystej chwili przez wiele miesięcy rozpracowując optymalny plan, co by nie był zbyt uciążliwy, a jednocześnie
pozwalał na połknięcie jak największej ilości górnych wrażeń.
Bazując na własnym doświadczeniu wymyśliłem że optymalnym punktem startu będzie wioska położona na południe od pasma Pikuja czyli od zakarpackiej strony.
Pierwszy sierpniowy termin wyjazdu nie wypalił. Czekaliśmy aż życie pozwoli na realizację w następnym terminie.
Dzwoni Jooru z pytaniem : ...Henek nie wiesz czy w Perechrestnym można zostawić gdzieś samochód ?
Krótka wymiana informacji i rozłączamy się.
Po kwadransie dopiero dociera do mnie że on chce zrealizować mój pomysł nad którym ja pracowałem od wielu miesięcy.
Czy to jest kradzież ? czy telepatia ?
Te pytania pozostaną bez odpowiedzi.
Pozostało mi skompletowanie załogi która została uzupełniona przez Mistrza i Małgorzatę oraz piąte koło u wozu czyli starego druha o imieniu George.
Wczesnym wrześniowym rankiem ruszamy z naszego miasta na południe, aby poprzez Komańczę wskoczyć na Słowację, którą tylko liźniemy aby zjawić się na najbardziej upierdliwym przejściu w Ubli.
Tym razem bezproblemowo (w niecałą godzinę) przekraczamy granicę i możemy wkrótce zrobić poranny odpoczynek przy czajniku >
hm.11_9463.jpg
.
Igiem śmigiem bystro mijamy kolejne dziury na drodze pomiędzy Piereczynem a Swalawą.
Potem kierunek Żdeniewo i wciskamy się w karpackie doliny. W jednej z nich leży wioska Bukowiec, gdzie jak Joorgi pisał w domostwie pod numerem 134 jest najlepszy parking
hm.11_9720.jpg
.
Główna droga przez wieś (która nigdy nie widziała asfatu) jest swobodnym traktem do spacerów nawet dla starszych ludzi.
hm.11_9467.jpg
.
I niech nikogo nie zmyli "dworzec autobusowy" w Bukowcu.
To miejsce daje przestrzenny oddech, na wyciągnięcie ręki widać piętrzącą się grań Pasma Pikujowego. Dosłownie na wyciągnięcie ręki.
hm.11_9727.jpg