Pokaż wyniki od 1 do 10 z 25

Wątek: Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)

Mieszany widok

  1. #1
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)

    Cytat Zamieszczone przez Petefijalkowski Zobacz posta
    Za to pomiedzy Dolisznim Szepitem a Falkiwem na drodze jest full fajnych wiat lesnictwa, zeby robicc czeeeste przystanki .
    ooooo!! to cos dla buby!!

    Cytat Zamieszczone przez Petefijalkowski Zobacz posta
    Ale bus tam raczej zaden nie dojezdza, wypada liczyc na lisowozy.
    to miejsce mi sie podoba coraz bardziej!!!!

    Cytat Zamieszczone przez Petefijalkowski Zobacz posta
    wybralismy sie na 3dniowa wycieczke rowerowa.

    .
    łosz kurcze!!! ja dopiero teraz doczytalam ta drobna informacje!!! ja myslalam tak czytajac relacje ze wyscie ponad tydzien tam byli... wy naprawde rzezniki jestescie

    Cytat Zamieszczone przez Basia Z. Zobacz posta

    Piosenka rewelacyjna.

    .
    melodia ladna ale niestety w jakims wrażym języku
    Ostatnio edytowane przez buba ; 06-09-2011 o 12:20
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  2. #2
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    713

    Domyślnie Odp: Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)

    Minęło zdecydowanie za dużo czasu, a ja nadal nie opisałem trzeciego dnia naszej wycieczki Dnia, na który tak naprawdę czekałem, dnia dla którego zorganizowałem i ten wyjazd. Otóż.... trzeciego dnia przejechaliśmy prawie całą dolinę Białego Czeremoszu. Biały Czeremosz łączy się z rzek Perkalaba oraz Sarata, my rozpoczęliśmy ok 10km poniżej tego połączenia i jechaliśmy wzdłuż niego dobre 50km aż do połączenia z Czarnym Czeremoszem w Uścierykach (Usteriki) - przy Czarnym Moście. Na to czekałem...

    Nocowaliśmy parę kilometrów powyżej Niżnego Jałowca w wiacie:



    Po dotarciu z samego ranka do Jałowca





    uderzyliśmy jeszcze do miejscowej atrakcji - Górskiego Oka, jeziora pochodzenia takiego jak Jeziorka Duszatyńskie. Przepiękne miejsce, ale wjechać na rowerze tam nie daliśmy rady.



    Niżny Jałowiec to dla mnie miejsce magiczne, odległe jedynie o 15km od Perkalabu gdzie końćzyliśmy z Michałem półtora roku wcześniej naszą trasę narciarską "Ku Hnitessie:, gdzie ok 10km pokonaliśmy na saniach zaprzężonych w konie, jedynym sensownym wtedy środkiem transportu.

    Zaraz poniżej Niżnego Jałowca





    w stronę Hołoszyny nie mieliśmy pojęcia jak będzie wyglądać nasza droga - jeszcze rok wcześniej dało się ten odcinek przejechać jedynie Uralem czy Ziłem. Pośrodku rzeki Biały Czeremosz. Teraz na nasze szczęśćie okazało się że na wyyyysooookiej skarpie zbudowano nową drogę szutrową - wycięto w zboczu i na lajciku przejechaliśmy tamże.





    Tego dnia mieliśmy do zrobienia przynajmniej 90-100km (ostatecznie zrobiliśmy dużo więcej, ale o tym za chwilę). Droga wzdłuż Białego Czeremoszu to szutrówka pokryta jednakże dość gęsto małymi kamieniami, co spowodowało że dupsko nam wytrzęsło tego dnia niesamowicie...

    Trudno, naprawdę trudno mi opowiadać o tej drodze, ale to był dzień w trakcie którego zrealizowało się jedno z moich największych marzeń rowerowych i jadąc w dół rzeki nie wierzyłem własnemu szczęściu, otoczony górami, obok szumiał Biały Czeremosz, kąpałem się w nim dla ochłodzenia etc. Piękna sprawa.











    W którejś wiosce w barze zjedliśmy porządną zupę, uzupełniliśmy płyny - oranżadę tzw. Żywczyk jabłkowy - pysznota.

    Trafiliśmy też do Hryniawy zbaczając parę kilometrów z drogi, gdzie pół roku wcześniej zaczynaliśmy wędrówkę narciarską w Hryniawy. Naprawiano tam właśnie cerkiew:



    oraz nowy most:




    W okolicach Jabłonicy trafiliśmy na jedną z budowanych elektrowni wodnych w Karpatach - w pewnym momencie Biały Czeremosz przestał mocno szumieć i nie wiedziałem co jest grane. Gdy dojechaliśmy do Jabłunicy wszystko było jasne



    Otóż - parę kilometrów woda Czeremoszu płynęła wielkimi rurami i potem wypływała w generatorze - elektrowni prądu. Szok, że władze ukraińśkie chcą tych elektrowni zbudować KILKASET(!!!) w Karpatach.

    Po dotarciu do czarnego mostu w Uścierykach





    Mieliśmy prawie godzinny reścik przy miejscowym sklepie. Później mieliśmy do wyboru jechać drogą powiatową prosto w kierunku Werchowyny asfaltem a potem już tylko 35km przez Przełęcz Kriwopilje do Worochty. Albo... albo pojechać przez Krasnoilję, Zamahorę seło Magurka przy Werchowynie i dalej dopiero reścik. Żeby nie było, rzuciliśmy monetą :):):)

    No i pognaliśmy powoli w górę - na jedną z piękniejszych przełęczy tego wyjazdu.

    Po drodze swojskie klimaty:


    Kosmos na przełęczy pomiędzy Zamahorą i Magurką:








    Potem hardkor zjazd po kamieniach(niby droga, ale kamienie w pień) do Werchowyny, dalej już asfaltem 35km do Werchowyny. Poprzez Ilcję, gdzie widzimy Smotreca, wjeżdżamy na przełęcz Kriwopilje już po ciemku, zjazd w dół normalnie byłby mega atrakcją - tym razem bez porządnego światła, praktycznie tylko przy świetle księżyca zjeżdżamy powoli i czujnie. Do Worochty dojeżdżamy ok 22.30, kupujemy piwo :) idziemy do ostatniego czynnego baru gdzie wydajemy resztkę kasy na pierogi a potem lądujemy na dworcu w poczekalni.

    Tego dnia zrobiliśmy 120(!) km.

    Tam kimamy do ok 2 w nocy gdy wsiadamy w pociąg relacji Rachów - Lwów. Rowery składamy ponownie w plandekę/folię po odczepieniu jednego koła.

    Po dojeździe do Lwowa pakuję się raz dwa do marszrutki pod dworcem - rower nadal zapakowany w plandece, nie ma żadnego problemu. Jest niedziela rano a mi się śpieszy na ok 13 do Przemyśla na pociąg. Marszrutka jedzie tylko do Mostisk, nie wiem czy pojedzie czy nie pojedzie marszrutka do Szehyni, więc na szybko montuję z powrotem rower, kupuję herbatniki, sok i praktycznie na głodniaka zapodaję 30km do PRzemyśla (granica w 15min) w 1,5h - mam stresa czasowego że hej. Docieram 40min przed odjazdem pociągu, kupuję bilet, obiad na wynos w knajpce przy pks i składam rower w plandekę - przedział cały dla mnie. Jestem wykończony. Ale jeszcze tylko długie godziny i wieczorem ląduję w Poznaniu. Ponownie składam rower i jadę do domu. Wyjazd skońćzony. Bardzo bardzo udany.

    Wydałem może jakieś 300zł, na trasie to chyba najwięcej na różne soki oranżady etc - jednak wciągaliśmy to w ilościach hurtowych.

    Bardzo polecam Bukowinę i Huculszczyznę na jazdę rowerową, ale akurat tą trasę polecam raczej na mtb, minimalne obciążenie, minimalistyczne pakowanie(ja byłem zapakowany w plecaczek 27l na 3 dni jeżdżenia) i dużo hartu ducha. Nie polecam na trekkach, jednak pomimo że niby szutry etc to zjazdy często były na maksa kamieniste, nic przyjemnego. Normalnie dupa za siodełko, uda trzymające mocno siodełko i uda łydek drżące od wysiłku.
    Czasem się zatrzymywaliśmy na zjazdach dla odpoczynku.

    Razem zrobiliśmy w 3 dni ok 260-270km plus moje dojazdy okołograniczne 55km.

    DZiękuję za uwagę, w razie pytań... zapraszam do zadawania. Sorry że tak długo.

    Pete
    Ostatnio edytowane przez Petefijalkowski ; 31-03-2012 o 20:32
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  3. #3
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)

    Cytat Zamieszczone przez Petefijalkowski Zobacz posta
    trzeciego dnia przejechaliśmy prawie całą dolinę Białego Czeremoszu.
    Niezle! to mysmy szli tydzien

    Cytat Zamieszczone przez Petefijalkowski Zobacz posta
    Biały Czeremosz łączy się z rzek Perkalaba oraz Sarata, my rozpoczęliśmy ok 10km poniżej tego połączenia i jechaliśmy wzdłuż niego dobre 50km aż do połączenia z Czarnym Czeremoszem w Uścierykach (Usteriki) - przy Czarnym Moście. Na to czekałem...
    Pete.. i znow jakbym tam byla.. To chyba byla jedna z najpiekniejszych naszych karpackich wycieczek! Bialy Czeremosz... Moze w tym roku znow sie w nim wypluskamy?

    Cytat Zamieszczone przez Petefijalkowski Zobacz posta
    uderzyliśmy jeszcze do miejscowej atrakcji - Górskiego Oka, jeziora pochodzenia takiego jak Jeziorka Duszatyńskie. Przepiękne miejsce, ale wjechać na rowerze tam nie daliśmy rady.
    Nie nawiazaliscie kontaktu z drwalami? jadac/idac z Jałowca nad jeziorko ich barak byl po prawej stronie.. Chyba ze go juz gdzies przeniesli?

    Cytat Zamieszczone przez Petefijalkowski Zobacz posta
    w stronę Hołoszyny nie mieliśmy pojęcia jak będzie wyglądać nasza droga - jeszcze rok wcześniej dało się ten odcinek przejechać jedynie Uralem czy Ziłem. Pośrodku rzeki Biały Czeremosz. Teraz na nasze szczęśćie okazało się że na wyyyysooookiej skarpie zbudowano nową drogę szutrową - wycięto w zboczu i na lajciku przejechaliśmy tamże.
    Ciekawe czy gruzawiki teraz tez jezdza juz góra? czy nadal dołem rzeka?

    Cytat Zamieszczone przez Petefijalkowski Zobacz posta
    Trudno, naprawdę trudno mi opowiadać o tej drodze, ale to był dzień w trakcie którego zrealizowało się jedno z moich największych marzeń rowerowych i jadąc w dół rzeki nie wierzyłem własnemu szczęściu, otoczony górami, obok szumiał Biały Czeremosz, kąpałem się w nim dla ochłodzenia etc. Piękna sprawa.
    Nie wiem czemu- ale ow Biały Czeremosz dla mnie tez byl szczegolny i wyjatkowo sie cieszylam ze udalo sie tam dotrzec. Kapiac sie w nim dla w upalny czerwcowy dzien mialam podobne odczucia jak ty

    Cytat Zamieszczone przez Petefijalkowski Zobacz posta
    Otóż - parę kilometrów woda Czeremoszu płynęła wielkimi rurami i potem wypływała w generatorze - elektrowni prądu. Szok, że władze ukraińśkie chcą tych elektrowni zbudować KILKASET(!!!) w Karpatach.
    eeeeee, to ja kiedys chyba zle doczytalam bo myslalam ze ma ich byc kilkanascie... bo jak kilkaset to chyba wszystkie rzeki beda plynac w rurach...

    Cytat Zamieszczone przez Petefijalkowski Zobacz posta
    i dużo hartu ducha.
    bardzo duzo hartu ducha jest potrzebne zeby sie nie zatrzymac na tej trasie pod kazdym wiejskim sklepiko-barem przynajmniej na godzine i nie wypic w kazdym przynajmniej jednego browara

    oj, bo nasze duchy sa mocnooo niezahartowane
    Ostatnio edytowane przez buba ; 01-04-2012 o 22:16
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  4. #4
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    713

    Domyślnie Odp: Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)

    Hej Buba, do Górskiego Oka zmierzaliśmy coś ok 7.30-8 więc w sumie widzieliśmy tylko tego pana z małym powozem i jakąś panią. W drodze zaraz za wioską niczego takiego nie namierzyliśmy co mogłoby stanowić miejsce spania drwali, albo przegapiliśmy. Samo otoczenie stawu przepiękne, ale te chałupy tam tak jakby od czasu do czasu jednak zamieszkiwane przez kogoś.

    Co do trasy gruzawików to ja bym obstawiał że górą, ale mogę się mylić, na tym odcinku spotkaliśmy tylko jedną ładę. W ogóle to wg stanu na sierpień 2011 możnaby do Werchniego Jałowca dojechać od strony B.Czeremoszu osobówką, co z resztą miejscowi czynili.

    P.
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  5. #5
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)

    Cytat Zamieszczone przez Petefijalkowski Zobacz posta
    W ogóle to wg stanu na sierpień 2011 możnaby do Werchniego Jałowca dojechać od strony B.Czeremoszu osobówką, co z resztą miejscowi czynili.
    .

    ooo, to musieli niezle droge poprawic bo mysmy chcieli wrocic po taka wyrzucona na brzeg wspaniala szafeczke, ale stwierdzilismy ze skodusia nie ma najmniejszych szans dojechac do Hołoszyny! oczywiscie nie mowiac o dalszej przeprawie rzecznej.. kurde, trzeba bylo jednak ukryc u miejscowych szafeczke w stodole...
    https://picasaweb.google.com/uchate....11281160494354

    ciekawe czy po prostu przywrocili stan drog sprzed powodzi czy ulepszenia maja cos wspolnego z tymi zasranymi elektrowniami...

    a wiesz moze co z marszrutkami? jezdza nadal tylko do Czarnego Mostu i skrecaja na Probijniwke i Hryniawe czy z racji lepszej drogi sa jakies do Hołoszyny?

    Cytat Zamieszczone przez Petefijalkowski Zobacz posta

    Hej Buba, do Górskiego Oka zmierzaliśmy coś ok 7.30-8 więc w sumie widzieliśmy tylko tego pana z małym powozem i jakąś panią. W drodze zaraz za wioską niczego takiego nie namierzyliśmy co mogłoby stanowić miejsce spania drwali, albo przegapiliśmy. Samo otoczenie stawu przepiękne, ale te chałupy tam tak jakby od czasu do czasu jednak zamieszkiwane przez kogoś.
    .
    czyli tego obiektu po drodze z Jałowca do jeziorka nie widzieliscie?

    droga:
    https://picasaweb.google.com/uchate....14845630001858

    baraczek przy wiacie:
    https://picasaweb.google.com/uchate....14807507091490
    https://picasaweb.google.com/uchate....14884602745026

    a szliscie tam ta droga kolo cerkwi?

    kurcze, jak ich nie bylo, to ciekawe gdzie sie przeniesli- bo chetnie bysmy ich odwiedzili w tym roku jako ze bedziemy w rejonie napewno by bylo kupe radosci!
    Ostatnio edytowane przez buba ; 01-04-2012 o 22:37
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  6. #6
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    713

    Domyślnie Odp: Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)

    Chmm - wydaje mi sie ze szlismy / jechalismy jedna droga, od skrzyzowania w Niznym Jalowcu jakies 100m w kierunku Werchniego i w lewo miedzy chalupy od razu lekko pod gore. Ale nie bede sie upieral ze nie bylo baraku, moze cicho spali drwale a ja nie zwrocilem uwagi po prostu.

    Co do marszrutek to jestem pewny ze widzialem busa w Holoszynie, albo Bialej Riczce albo pomiedzy nimi - ale stojacego, bez pasazerow.
    https://picasaweb.google.com/1183232...00844097839170

    W Bialej Riczce w sklepie bardzo tania zupa byla dwie zupy z porzadna iloscia chleba, dwie oranzady rachunek 10UAH.
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Z rowerem przez granicę
    Przez Jaro w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 13-06-2010, 18:12
  2. Konno przez Bieszczady
    Przez Siwa w dziale Wypoczynek aktywny w Bieszczadach
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 29-07-2008, 14:37
  3. Na Dziko Przez Łopiennik
    Przez eldoopa w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 14
    Ostatni post / autor: 11-03-2007, 11:16
  4. przez przypadek...
    Przez hans w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 16
    Ostatni post / autor: 23-08-2001, 15:07

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •