Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 25

Wątek: Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)

  1. #1
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    692

    Domyślnie Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)

    Razem ze znajomym ze Lwowa - Tarasem wybralismy sie na 3dniowa wycieczke rowerowa.

    Poki co kronika skrotowa wycieczki:

    Mapka:
    https://picasaweb.google.com/1183232...06633047197890

    Trasa:
    Pierwszy Dzien: 82km
    Z Czerniowiec na poludnie ku granicy rumunskiej przez Storozyniec, Krasnoilsk, Lupka Frumoasy. Nastepnie zalesiony i stromy grzbiet Pietroszki, gdzie przepchalismy i przenieslismy rowery do wioski Falkiw. Dzien skonczylismy w Dolisznym Szepicie.

    Drugiego dnia: 60km
    podjazd Prz. Szurdyn(1176m), Ruska, Seliatyn, Szepit, Przelecz Dzogol, Werchni Jalowiec,

    Trzeciego dnia: 121,5km
    wycieczka w dol doliny Bialego Czeremoszu od Niznego Jalowca po Usteriki, Krasnoijla, Zamahore, Selo Magurka na obrzezach Werchowyny - Werchowyna, konczac w Worochcie. Zjazd z Przeleczy Kriwopilje po ciemku w blasku gwiazd - bezcenne

    Logistyka:
    "TAM"
    Poznan 19:38 - Wroclaw - Przemysl 8.40(66PLN), rower zlozony w plandeke, przewoz bezplatny. W Przemyslu rozpakowanie i 25km do stacji Mostiska II.
    Mostiska II 12:50 - Lwow 14.50 (15UAH z rowerem) Granice przekraczam na przejsciu pieszym
    Lwow 23:40 - Czerniowce ok 6rano (26UAH), rower zlozony w plandeke, przewoz bezplatny

    "Z POWROTEM"
    Worochta 2:40 - Lwow 9.10 (23UAH Plackarta), rower zlozony w plandeke, przewoz bezplatny Lwow ok 9.25 - Mostiska 11.20 (17UAH, rower zlozony jako bagaz)
    Mostiska - Przemysl 30km. Granice z rowerem przekraczam na przejsciu pieszym
    Przemysl 13:07 - Wroclaw - Poznan (66zl, rower zlozony w plandeke, przewoz bezplatny)

    Koszty przejazdu:
    w Polsce 132zl, na Ukrainie 30zl. Lacznie 162zl.
    Noclegi - za darmo na wioskach.
    Bagaz: maly plecaczek z rzeczami osobistymi i spiworem oraz karimata.


    c.d.n.
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar joorg
    Na forum od
    01.2005
    Rodem z
    Krosno
    Postów
    2,335

    Domyślnie Odp: Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)

    Cytat Zamieszczone przez Petefijalkowski Zobacz posta
    Mapka:
    https://picasaweb.google.com/1183232...06633047197890
    "Z POWROTEM"
    Worochta 2:40 - Lwow 9.10 (23UAH Plackarta),...

    Koszty przejazdu:
    w Polsce 132zl, na Ukrainie 30zl. Lacznie 162zl.
    Noclegi - za darmo na wioskach.
    Bagaz: maly plecaczek z rzeczami osobistymi i spiworem oraz karimata....c.d.n.
    Piotr nie żle,i do tego w takich kosztach.
    Prosimy o cd
    ps. i widzę ,że rozkłady jazdy pociągów z/ i do Lwowa się nie zmieniły od tamtego roku , no może o parę minut.
    "dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
    Pozdrawiam Janusz

  3. #3
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    692

    Domyślnie Odp: Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)

    Pomysł, by objechać część Bukowiny i Huculszczyzny na rowerze padł jakiś czas temu, lecz z różnych względów nabrał przyśpieszenia pod koniec sierpnia. Taras ponaglił mnie "Piotrek, lato się kończy, niedługo będzie błoto na maksa" i się domówiliśmy na końcówkę sierpnia.

    Nasza trasa w uogólnieniu:



    szczegóły pod linkiem:
    http://www.gpsies.com/map.do?fileId=aooauwoowvfxopbe

    i statystyki przewyższeń:


    We wtorkowy wieczór (przegrana Wisły z Apoelem) jechałem przez Polskę, próbując naśladować kolegów z Klubu Karpackiego(z marnym skutkiem) złożyłem rower w plandekę i wygodnie siedziałem w przedziale nie martwiąc się o zazwyczaj pozostawiany przy kiblu velosiped. Oszczędność paru złotych także, bo za taki bagaż nie płaci się dodatkowo.



    Rankiem w Przemyślu szybkie złożenie roweru w jedną część, przeczekanie mega nawałnicy deszczu z gradobiciem i jadę w kierunku granicy, przekraczanie to może z 20minut (z rowerem na przejściu pieszym - bez żadnego problemu), potem jeszcze chwila do Mostisk II i siedzę już wygodnie, jem drugie śniadanie i czekam na elektryczkę którą o 12.50 ruszyłem do Lwowa.

    Mostiska II:


    We Lwowie spotykam się na Placu Iwana Franki z Tarasem, idziemy do Niego zostawić rower i zjeść pyszny rosół(dziękuję!) a następnie zwiedzamy Lwów, włócząc się to tu to ówdzie, obserwując różne lwowskie atrakcje. Ostatni raz na starym mieście Lwowa byłem jakieś 6 lat temu, przeżyłem niezły szok jak bardzo się to miasto zmienia. Teraz jest to dosłownie knajpa na knajpie...

    Miły krasnal na kominie przy jednej z knajp zajmujących całą kamienicę:


    Odwiedzamy także ulicę Łyczakowską, którą darzę dużym sentymentem, jest aktualnie w totalnej przebudowie, planowane jest "ciche" torowisko i miejmy nadzieję pozostawią kostkę brukową poza nim... Cóż, świat idzie do przodu, już nie będzie tak trzęsło w tramwaju na Cmentarz Łyczakowski jak onegdaj.



    Wieczorem pijemy piwko na dachu bydynku gdzie mieszka Taras, widok na miasto zachwyca mnie, rozmawiamy o turystyce, stosunkach polsko-ukraińskich, muzyce.



    Tutaj przy okazji zamieszczę linka do rewelacyjnej przeróbki pewnej piosenki Kate Perry w wykonaniu ukraińskiego lokalnego zespołu. Po prostu kosmos :):)

    http://www.youtube.com/watch?v=FWLVh...eature=related
    Ostatnio edytowane przez Petefijalkowski ; 30-08-2011 o 23:05
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  4. #4
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    692

    Domyślnie Odp: Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)

    Późnym wieczorem lądujemy na wogzale, szybkie pakowanie rowerów(w plackarcie wystarczy że masz zdemontowane jedno koło a całość zakryte dla czystości folią np. malarską - wtedy można spokojnie przewozić rower bezpłatnie ze sobą) i kładziemy się lulu. Rano ok 6 jesteśmy w Czerniowcach, krótka sesja fotograficzna po przepięknych uliczkach starego miasta



    i mkniemy na południe w kierunku Krasnoilska, przez Storożyniec. Wydawało się nam że te ok 50km będzie nudne - bo po asfalcie, bo w miarę prosty odcinek, że mało lasu etc. Nic z tego, liczne wioski po drodze są uatrakcyjnieniem oraz przewyższenia góra-dół-góra-dół, sprawiają że jest fajnie



    Mijają nas różne fajne pojazdy, wyprzedzanie pod górkę w modzie :)



    Co ciekawe, z Czerniowiec do Storożyńca jeżdżą dwa pociągi dziennie, zastanawiam się skąd bierze klienteli Ukraińskie Żeleźnice, skoro pociąg jedzie naokoło wzgórz ok 3h(!!!) - ok 70km, a na wprost, gdzie jeżdżą busy i my jechaliśmy jest ok 25km :):)

    Po drodze w wiosce Czudej przepiękny cmentarz żydowski z dobrze zachowanymi macewami



    W Storożyńcu jemy obiad na śniadanie (ziemniaczki w sosie z mięsem) i jedziemy na Krasnoilsk. Ta część podróży jest zdecydowanie najłatwiejsza, oj jeszcze zatęsknimy za równym, relatywnie równym:) asfaltem :)

    W miarę zbliżania się do Krasnoilska widać sporo napisów w języku rumuńskim, w końcu Bukowina, ludzie też nie mówią po ukraińsku, lecz jeżeli już to po rosyjsku i w ogóle widać klimat taki, no, rumuński aniżeli huculski. Wystarczy jednak pokonać masyw górski - i następnego dnia będziemy mieli już huculszczyznę w czystej postaci.

    Tymczasem dojeżdżamy do Krasnoilska:


    Mijamy klimatową starą chatę, gdzie ucięliśmy sobie krótką pogawędkę z panią zamieszkującą ją.



    W Krasnoilsku tory już nieużywane, za to w oddali wypiętrzyły się w naszych oczach góry, lekko nie będzie....
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  5. #5
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    692

    Domyślnie Odp: Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)

    Jeszcze parę kilometrów za Krasnoilskiem w kierunku Łunka-Frumoasy była sielanka, szutr, las, szemrzący potok :):) A potem się zaczęło.... Podejście pod grzbiet Pietroszki na początku wyglądało lajtowo:



    Tutaj po pokonaniu starego wyrębu lasu, w dole leśniczówka:


    Rowery w najlepszym wypadku pchaliśmy, ale dużą część podejścia musieliśmy:


    Stąd na samej górze nasza radość była zrozumiała:


    Pokonanie tego około 1100m grzbietu i szukanie drogi zejściowej gdzie dałoby się zepchać rowery zajęło nam ok. 4,5h. Dużo, ale z rowerem troszku wolniej te sprawy idą.

    Celem na pierwszy dzień było dotarcie do tajemniczej wioski/osady leśnej Falkiw/Falków. W necie nie dopatrzyłem się żadnych zdjęć, ani słowa o tym miejscu, co jeszcze bardzie wzmogło moją ciekawość. W dodatku, Falkiw leży w ciekawym miejscu, otóż leży już po drugiej stronie wododziału przebiegającego tamże, czyli żeby dostać się do najbliższej wioski ukraińskiej trzeba pokonać Przełęcz Falkiwską ok 1050m, dużo prościej, bo w 3-4km w dół rzeki do zasieków granicznych i leżącej za nimi rumuńskiej wioski. Cóż, lubię takie miejsca.



    Falkiw okazał się małą wioseczką, całkiem zadbaną. Było tam około 10 zagród, a myślałem że to będzie coś pokroju Perkalaby. Z ciekawostek, prąd jest dostarczany do wioski przez linię energetyczną jednakże w przypadku awarii ma własny duży agregat prądotwórczy który wygląda w ten sposób:

    Beczka z ropą wkopana w ziemię:


    I budynek z agregatem:


    Krótka narada wojenna i postanawiamy jechać dalej. Mamy za sobą jakieś 70km, jednakże próbujemy jeszcze tego dnia przejechać przez Przełęcz Falkiwską i dojechać do Dolisznego Szepitu.

    Podjazd jest dość długi, ale nie za stromy. W ogóle moim zdaniem mieliśmy szczęśce na tym wyjeździe z doborem kierunku marszruty. Często nasz podjazd był "w miarę", natomiast jak patrzeliśmy na stromość i trudności techniczne zjazdu z poszczególnych przełęczy, to myśleliśmy - w tą stronę to byśmy nie podjechali...

    Na przełęczy jedno z wielu spotkań w tych dniach z lisowozami:


    Dzień kończymy w Dolisznym Szepicie, z licznikiem ok 82km tego dnia. Taras mówi że to dużo, że jutro odczujemy zwłaszcza to targanie rowerów w masywie Pietroszki, ma rację, ale ja jeszcze tego nie wiem...

    Znajdujemy nocleg w opuszczonej chacie:


    Rozpalamy mały ogień i gotujemy ravioli na kolację. Nad nami piękne niebo z gwiazdami,
    wokół słyszymy dzwonki i krowy...


    c.d.n.
    Ostatnio edytowane przez Petefijalkowski ; 30-08-2011 o 23:25
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  6. #6
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,309

    Domyślnie Odp: Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)

    Podziękowanie i wyrazy uznania za obszerny opis.
    Takie informacje to duży pożytek dla bliźniego swego, który chciałby popełnić podobną wycieczkę :)
    Zastanawiam się, dlaczego na tym zdjęciu z opuszczonym domem lewe okno jest rozmazane, a prawe nie jest.

  7. #7
    Bieszczadnik Awatar maciejka
    Na forum od
    07.2009
    Postów
    1,861

    Domyślnie Odp: Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)

    No, no podziwiam! Ciekawie, krajoznawczo, zdrowo i tanio ( ta kondycja, te małe koszty - zdumiewające!)
    Fajny patent z tym złożeniem roweru.
    Ostatnio byłam świadkiem jak dwóch chłopaków przerabiało rowery na paczki.
    Wreszcie coś ciekawego działo się na dworcowym peronie;-) Bardzo sprawnie odłączyli koła, złożyli razem, podobnie ramy i zaczęli owijać taką folią jak do kanapek tylko szerszą:) Potem taśmą klejącą parę razy przewinęli, ulepili uchwyty i wyszły całkiem zgrabne pakunki, które trafiły na półki przedziału.

    Cytat Zamieszczone przez Wojtek Pysz Zobacz posta
    Zastanawiam się, dlaczego na tym zdjęciu z opuszczonym domem lewe okno jest rozmazane, a prawe nie jest.
    Przypuszczam, że przy podchodzeniu na Pietroszkę nawet obiektyw się spocił

  8. #8
    Powsimorda h.c.
    Awatar Marcowy
    Na forum od
    09.1998
    Rodem z
    Zacisze
    Postów
    2,623

    Domyślnie Odp: Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)

    Rowerowanie absolutnie mnie nie pociąga, ale przeczytałem jednym tchem. Szacunek i dzięki :)

  9. #9
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    692

    Domyślnie Odp: Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)

    Mysle.... mysle.... ze tamtym oknem czmychal po prostu Cien Zapomnianych Przodkow....
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  10. #10
    Bieszczadnik Awatar krzychuprorok
    Na forum od
    10.2007
    Rodem z
    Rzeszów/Rymanów
    Postów
    847

    Domyślnie Odp: Przez karpackie przelecze, czyli z Czerniowiec do Worochty przez Hryniawe ;)

    Jakby się dobrze przyjrzeć to ten Cień był już na wcześniejszych zdjęciach

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Z rowerem przez granicę
    Przez Jaro w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 13-06-2010, 18:12
  2. Konno przez Bieszczady
    Przez Siwa w dziale Wypoczynek aktywny w Bieszczadach
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 29-07-2008, 14:37
  3. Na Dziko Przez Łopiennik
    Przez eldoopa w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 14
    Ostatni post / autor: 11-03-2007, 11:16
  4. przez przypadek...
    Przez hans w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 16
    Ostatni post / autor: 23-08-2001, 15:07

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •