Dzień drugi.

Pogoda bez zmian. Pakujemy się i w drogę. Podążamy dalej za szlakiem który schodzi do doliny Świcy. Przy budynku wykorzystywanym przez leśników robimy krótki odpoczynek.



Szlak dalej leci doliną Świcy torowiskiem kolejki wąskotorowej.



Na jednym z takich mostków Hontas wywinęła niezłego orła, wyglądało groźnie ale skończyło się bez kontuzji. Szlak po torowisku raczej nie był mocno uczęszczany bo ścieżka niewielka, mocno zarośnięta. Po kilku kilometrach opuszczamy dolinę i wspinamy się grzbietem. W pewnym momencie znaki się urywają, no cóż idziemy dalej bez prowadzenia za rączkę. Dochodzimy do grzbietu. Z perspektywy czasu wiem że powinniśmy skręcić w lewo ale poszliśmy w prawo. I tym sposobem doszliśmy do poł. Hycza chociaż wtedy nie wiedzieliśmy gdzie dokładnie jesteśmy.



Chatka nam się bardzo spodobała, jest koza więc będzie się można trochę podsuszyć. Zostajemy na noc. Wiemy że gdzieś zboczyliśmy ale ciężko się zorientować, okoliczne górki w chmurach więc niewiele widać. Zobaczymy co przyniesie kolejny dzień.





C.D.N.