Dzień Trzeci:
Pogody barowej ciąg dalszy.
Wracać tą samą drogą by korygować błędy nam się nie chce. Obieramy azymut i planujemy dotrzeć jakoś do Osmołody. Azymut prowadzi nas prosto w dół do doliny potoku który płynie w stronę Osmołody, to już coś. Drogi żadnej nie ma. Co chwilę trzeba przekraczać potok który jest na tyle duży że sprawia problemy.
Po kilometrze może dwóch pojawia się ścieżka i niedługo potem spotykamy dwóch drwali z piłami którzy idą powoli w tym samym kierunku a więc jakaś cywilizacja niedługo powinna się pojawić. Pierwsza pojawia się droga a drogą dochodzimy do osady robotników leśnych Piskawa, w oczy rzuca się ładny drewniany dom.
Idziemy dalej droga w stronę Osmołody. Godzina popołudniowa więc robotnicy niedługo będą wracać z pracy, liczymy na jakiegoś stopa. W końcu zabieramy się busikiem z drwalami których spotkaliśmy w głębi doliny. Busik załadowany z tyłu drewnem i my na dokładkę. Wysiadamy przy sklepiku, wypijamy po piwku i czas poszukać noclegu. Lądujemy w Arnice u Wiktora. Kupujemy od gospodarza nowo wydane mapy Gorganów i w ciepełku w miłej atmosferze obmyślamy kolejne dni....
C.D.N.








Odpowiedz z cytatem