Dzień Czwarty:

Wciąż kiepska pogoda. Opuszczamy Osmołodę. Kierunek Płyśce.



Początkowy odcinek mało atrakcyjny po rozjeżdżonych drogach, co jakiś czas mija nas samochód do zwózki drewna. Im dalej w dolinę tym przyjemniej ale brakuje pogody :(







Ciągle doliną, ciągle bez widoczności...





Dochodzimy w końcu do schronu. Jest jeszcze niedokończony. Na górze hula wiatr, na dole folia w oknach. Jest zimno. Czapki na głowy i rozgrzewamy się goriłką i herbatą. Na moment chmury się częściowo rozwiewają. Robię fotki. Zostajemy na noc.





C.D.N.