Dzień Piąty:
Poranek na Płyścach...
No cóż twardym trzeba być nie mientkim więc obieramy kierunek Popadia.
Parenkie wita nas jeszcze ciekawszą pogodą...
...by po 10 min marszu od szczytu Parenkie w końcu po kilku dniach otworzył się przed nami widok na góry.
Kosówka, gorgan, górka, dołek i tak mijają nam kolejne minuty...
W końcu jesteśmy na Niej.
Schodzimy na przełęcz przed Koretwiną, mamy zamiar iść dawną granicą do Niemieckiej Polany więc kombinujemy jak ominąć Koretwinę. Na kupionej mapie od Wiktora jest zaznaczony trawers, no to szukamy go w terenie. Jest nieduża ścieżka więc idziemy. Widać że nie jest zbyt często uczęszczana ale odcinek biegnący po gorganie jest mocno wydeptany więc zapewne kiedyś jak była tu granica była to popularna trasa.
Dochodzimy do dawnej granicy, słupki wskazują nam drogę. Ciągle przez las z kilkoma mylnymi miejscami dochodzimy do celu. Znajdujemy sobie miejsce niedaleko strumyka na biwak, ognisko, kolacja, widzimy gwiazdy na niebie!!!!
C.D.N.











Odpowiedz z cytatem