Dzień Ósmy:
Decydujemy się przespacerować gorgańskim deptakiem czyli kierunek Wysoka. Szlak przekracza wiszący mostek na Łomnicy i wspina się zakosami na grzbiet. Pogoda już na dole wietrzna więc wyżej zapowiada się niezłe urwanie głowy.
Osiągamy grzbiet, kończy się las, zaczyna kosówka. Jest niby pogodnie ale zimno które potęguje silny wiatr. Pojawiają się pierwsze widoki na góry.
Im wyżej tym więcej śniegu. Na zdjęciach widoki ładnie wyglądają ale po drodze nie było warunków na ich komfortowe podziwianie. Raczej myślimy o jak najszybszym zejściu z najwyższych partii gór.
Przeskakujemy na sąsiedni Ihrowiec. Przy schodzeniu wiatr trochę zelżał i można chwilę odsapnąć.
Dochodzimy do przełęczy Borewka i rozbijamy biwak. Rozpalamy ognisko, gadamy a wiatr hula ponad lasem.
Dzień Dziewiaty:
Noc była niespokojna. Silny szum drzew i podmuchy wiatru nie dawały głęboko zasnąć. Pogoda się psuje. Składamy toboły i szlakiem biegnącym trawersem Ihrowca wracamy do Osmołody. W drodze zaczyna padać deszcz. Dochodzimy do Wiktora który wrócił już do domu.
Ostatnie spojrzenie na góry. Wkrótce zapadnie zmrok.
Wczesnym rankiem jeszcze przed świtem wsiadamy do marszrutki i wracamy do domu. Tak to zakończyła się nasza pierwsza wspólna włóczęga.
KONIEC








Odpowiedz z cytatem