To jest sama prawda co piszesz. Ja tez nie lubie wycieczek zorganizowanych, bo zmuszaja do poruszania sie jakby tunelem. I nawet jak ma sie duzo czasu wolnego (tu np. tak bylo- zwiedzanie miast, wycieczki piesze byly zupelnie samodzielne. Przewodnik tylko sugerowal ze to czy tamto warto odwiedzic)) to jednak juz odgranicza od klimatycznych noclegow, jezdzenia stopem czy komunikacja lokalna. Acz powiem ci, ze bylam na wycieczkach zorganizowanych na Krymie oraz w krajach bylej Jugosławii (Chorwacja, Bośnia, Czarnogóra) oraz w Albanii. Nic nie poradze- moi rodzice lubia wycieczki zorganizowane a ja lubie im czasem towarzyszyc i razem z nimi spedzic czas. No i na wycieczkach w wyzej wymienionych krajach, mimo "zorganizowanego tunelu" widzialam urok, klimat, zapach.. Widzialam zza szyby uroki lokalnego zycia, widzialam co trace, muszac poruszac sie z stadzie za przewodnikiem. Gdy choc na chwile urwalam sie wycieczce (lub zgubilam- mi sie to bardzo czesto zdarza) zaraz wpadalam w wir prawdziwego swiata, ludzi... Bedac na tamtych wycieczkach wiedzialam ze chce TAM wrocic.. Samodzielnie, z grupa przyjaciol, z namiotem i wolnoscia.. (na Krym wrocilam juz dwukrotnie, do Jugosławii jeszcze nie.ale bardzo bym chciala). Ale tu , w tych Włoszech, nie mialam tego odczucia kompletnie.. Tego ze z okna autobusu widze choc jedno jakies miejsce gdzie chcialabym sie wybrac a nie moge teraz.. Wiesz, na zasadzie : bylo fajnie, bylo ladnie, ale wracac jakos nie bardzo mam potrzebe...
na Krymie pierwszy raz bylam juz troche lat temu wlasnie na zorganizowanej wycieczce z PTTK Rzeszow. I mimo, ze wiekszosc miejsc pokazywanych nam przez przewodnika nie przypadlo mi do gustu, to jednak w samym Krymie sie zakochalam.. Zwlaszcza w tym Krymie stepowym, przez ktory wtedy tylko przemknelismy.. Wystarczyl stepowy kibelek, pylisty bazar czy zlosc przewodnika i wycieczki na "przygody wewnatrzhotelowe".. ;-) Wystarczyla krotka, samodzielna wycieczka do wioski po zakupy z łapaniem stopa po drodze oraz trafienie do winnicy miejscowych gdy zgubilam wycieczke- zeby wiedziec ze nastepna wycieczke w tym kierunku organizuje samai to nie raz!!
fajna sprawa! napewno zobacza duzo i ciekawegoTez im zazdroszcze! A oni znaja wloski? Bo mi przynajmniej to strasznie ciezko jest zalatwiac nawet drobne rzeczy nie umiejac sie kompletnie dogadac z lokalna ludnoscia.. Juz nie mowiac o jakis mniej milych wydarzeniach typu choroba w ekipie albo co... Np. na Ukrainie to wiele razy bylismy w sytuacji, ze gdyby nie znajomosc jezyka, choc minimalna to byloby bardzo niefajnie....



) zaraz wpadalam w wir prawdziwego swiata, ludzi... Bedac na tamtych wycieczkach wiedzialam ze chce TAM wrocic.. Samodzielnie, z grupa przyjaciol, z namiotem i wolnoscia.. (na Krym wrocilam juz dwukrotnie, do Jugosławii jeszcze nie.ale bardzo bym chciala). Ale tu , w tych Włoszech, nie mialam tego odczucia kompletnie.. Tego ze z okna autobusu widze choc jedno jakies miejsce gdzie chcialabym sie wybrac a nie moge teraz.. Wiesz, na zasadzie : bylo fajnie, bylo ladnie, ale wracac jakos nie bardzo mam potrzebe...
Odpowiedz z cytatem