Zdaje się, że wyludnia się też Wenecja w części "na wodzie". Natomiast w Mediolanie stawiają na istniejących budynkach nowe piętra i zabudowują podwórka (nawet tak zwane "studnie"). Z reguły te nad- i przybudówki są dość paskudne, swego czasu nawet ogłoszono w mieście konkurs na najbrzydszą z nich.
A wracając jeszcze na moment do podróżowania po Włoszech to między bajki należy włożyć historie o wariatach za kierownicą, o niebezpiecznej jeździe i o setkach wypadków. W północnych Włoszech (na południu jest podobno inaczej, nie byłem więc nie będę się wypowiadał) kierowcy są znacznie lepsi niż u nas. W mieście wypadki są tam rzadkie, częste są natomiast drobne stłuczki. Jeżeli ktoś chce jeździć po miastach północnych Włoch to wystarczy ruszać zdecydowanie na światłach i uważać na skutery. Należy się też przyzwyczaić do klaksonu, bo Włosi używają go jako czegoś w rodzaju trzeciego kierunkowskazu. Trąbią jak wyjeżdżają z uliczki bez widoczności, trąbią jak trafi im się jechać w zakręcie bardzo wąską ale jednak dwukierunkową uliczką, trąbią jak zobaczą znajomego, trąbią jak ktoś przed nimi nie rusza równo ze światłami, trąbią jak stoją w korku w miejscu gdzie nigdy nie było korków, czasem miałem wrażenie, że trąbią bo nikt inny nie trąbiA przy tym machają rękami i pokazują co o Tobie myślą, a różnych gestów mają bez liku, gdyby chcieli mogą się porozumieć bez słów, mogą się "dogadać" i nawet pokłócić:
No i jak stukasz się kuflem, kieliszkiem lub lampką z Włochem to patrz mu koniecznie prosto w oczy!![]()



Odpowiedz z cytatem