To był dzień pierwszy. Program został zrealizowany, gdyż dojechałem do miejsca docelowego. Zeruję licznik i zaczynam dzień drugi. Licznik wskazywał 202 km, ale chyba się zepsuł, bo tyle się dziennie nie jeździ
Przez miejsko-uzdrowiskowo-wczasową Krynicę przejechałem, bo inaczej się nie dało. W dolinach osiadały nocne mgły, co wróżyło dobrą pogodę (fot. 8 ). Pierwszym punktem programu było odwiedzenie cerkwi w Jastrzębiku, wiosce położonej w Beskidzie Sądeckim, u podnóży Jaworzyny. Jechałem sobie spokojne (fot. 9), bo chciałem trafić na zakończenie mszy św. Cerkiew pełni obecnie funkcję kościoła filialnego parafii w Złockiem. Msza skończyła się tym razem już po 45 minutach i mogłem pooglądać cerkiew tylko z zewnątrz (fot. 10).
8. DSC02215.JPG 9. DSC02223.JPG 10. DSC02227.JPG
Kolejnym punktem była cerkiew w Złockiem. Tu przyjechałem już bez opóźnień na początek mszy o 9:30. A trwała już zwyczajową godzinę
Cerkiew w Złockiem (fot. 11-13) była już bohaterka zagadek, więc wystarczy pisania o niej.
11. DSC02230.JPG 12. DSC02256.JPG 13. DSC02239.JPG
Dalsza droga wiodła doliną Popradu, gdzie obok siebie wiły się zgodnie rzeka, droga i kolej (fot. 14). Dzisiejszy obiad wypadł w Piwnicznej (fot. 15-16).
14. DSC02277.JPG 15. DSC02288.JPG 16. DSC02287.JPG



Odpowiedz z cytatem