Pokuszę się tu o pewne scalenie rozpierzchłej dyskusji.
1. Na ogół nie podoba nam się (nam=uczestnikom Forum) pomysł budowania szpetnych molochów we w miarę harmonijnym krajobrazie półnaturalnym:)
2. SkyRafał uważa, że można budować w takim krajobrazie, bo to napędza gospodarkę. Wg niego gospodarka 'turystyczna' powinna bazować na setkach i milionach ton betonowych konstrukcji i innej drogi nie ma.
3. Sky Rafał trochę 'offwątkowo' przedstawił nam wizję przyszłości, w której uwzględnił fakt istnienia cichej wojny między narodami o zasoby, w tym o ziemię bieszczadzką. Zapomniał, że polskie dobra ziemskie, upadłe pałacyki i dworki oraz zwykłe domy kupują prócz Niemców także Hiszpańcy, Francuzy, Walonowie, Niderlandcy kupcy i rolnicy, Angole, Węgrzy, Czesi, Szwedzi, Finowie, Włosi, Grecy…uff. Ta lista (na 100% niepełna) nie podpiera jego tezy o germańskim kierunku przekształcania się struktury własności ziemskiej w Polsce. Owszem – potencjał nabywcy Niemieckiego jest większy niż dajmy na to Portugalskiego, ale trzeba chyba pamiętać, że obecnie najbogatszy naród Europy (czy raczej społeczeństwo) ciężko sobie zapracował na te możliwości. Jedyne, co nam pozostaje, to samokształcenie oparte na wkuwaniu germańskich wzorców organizacji pracy, szacunku dla niej i dla innych ludzi przy okazji.
4. Niektórzy interlokutorzy uznali, że może on (SkyRafał) mieć coś wspólnego z baśniowymi postaciami Skandynawów, co znacznie oddaliło nas od zasadniczego wątku czyli utyskiwania na domniemaną niedorzeczność wybranych inwestycji podkarpackich.
5. Buba jest zasmucona pogrążeniem się pewnych wartości w otchłani spraw niemodnych, przebrzmiałych, a więc skazanych na zapomnienie. Też mi czasem smutno, jednak proces ewolucji kultur i tak musi trwać. Historia uczy, że wszystko przebrzmiewa, tylko piękne symfonie można grać od nowa i od nowa, chociaż i w tym zakresie znajdują się Vanessy Mae (dobrze ja to piszę?), które demolują schematy i tworzą z pierwowzorów rzeczy równie zachwycające.
6. Wątek ewoluuje obecnie w kierunku dyskusji o plusach i minusach nacjonalizmu oraz jego praktycznych zastosowaniach, co mnie dziwi, bowiem to zagadnienie w żaden sposób nie wpływa na postawę przeciętnego Polaka wobec tzw przyrody. I w związku z tym należy chyba zaczynać powoli rżnąć posty z tymi dygresjami, bowiem zaśmiecają nam problem betonowania lasu i łąki przez inwestorów.
W tym miejscu muszę poprzeć głos Zbyszka 1509, między innymi z uwagi na jego konstatację, że dalsza dyskusja o współżyciu ludzi różniących się światopoglądem jest offtopowa. Patrząc na sprawę Arłamowa poprzez pryzmat stosowania zasady koncyljacyjności mogę ze smutkiem powiedzieć, że daleko nam jeszcze do społeczeństw właśnie koncyljacyjnych. I tyle.
Już kiedyś wspominałem SkyRafale, że Bieszczady i Pogórze Przemyskie są za daleko od dobrych szos, kolei, źródeł surowców i kompnentów produkcyjnych, od zasobów wykwalifikowanych pracowników. Za daleko, by tworzyć w nich wielki przemysł. Zastępowanie hut i gigantycznych wytwórni czegoś tam olbrzymimi inwestycjami w tzw przemysł turystyczny szybko pozbawi ten region jego naturalnych walorów i osłabi napływ turystów w okolice bieszczadzkie. Tu potrzebne jest głębokie przemyślenie tego, co znaczy pojęcie zrównoważony rozwój. Wstawianie obiektów typu Arłamów, ze swoją kubaturą, położeniem, śmierdząco-huczącym lotniskiem, w samo centrum projektowanego obszaru ochrony przyrody jest przejawem tylko i wyłącznie ślepego egoizmu, wręcz chamstwa w traktowaniu ludzi broniących innych racji. O Przyrodzie nie wspominając. Umiarkowanie byłoby tu akurat wskazane. BasiaZ przedstawiła wizję znacznie łatwiejszą do zaakceptowania dla wszystkich niż wizja inwestorów z Arłamowa. Czemu o tym nie dyskutuje się w ogóle?
Pozdrawiam,
D.


Odpowiedz z cytatem